Wspólny pokój z noworodkiem

Ja się zdecydowałam że chcemy drugie bo wiem że kiedy.juz będą większe dzieci to będziemy mieszkać już w domu a nie w mieszkaniu w bloku. Ale nie uważam nic złego we wspólnym pokoju dzieci 

Dzieci jak są małe to jest im to bez różnicy czy są same w pokoju czy z rodzeństwem. Bardziej myślę że jak już są starsze to będą potrzebować prywatności i spokoju i wtedy osobny pokój jest super sprawą. 

Ja jednak nie decydowałabym o drugim dziecku pod kątem tego czy będzie miało swój pokój czy z bratem lub siostra 

Gugus.A. tak jak napisałam kilka postów poniżej, jeżeli dzieci są tej samej płci, to sprawa jest dosyć prosta, ponieważ jeden pokoj mogą dzielić ze sobą. Jednak jezeli jest to brat i siostra, to ja sobie tego nie wyobrażam w fazie dojrzewania jak również nie chciałabym odstępować dziecku swojej sypialni i spać na narożniku w salonie. 

 

Aga rozumiem , chociaż uważam,  że właśnie nawet do 10 lat brat i siostra mogą mieszkać razem w pokoju ;) A przez te 10 lat można rozglądać się za większym mieszkaniem bądź zainwestować w dom 

Ja nie pojmuje nadal jak moja sąsiadka mieściła się kiedyś z 10 dzieci na 3 pokojach. 

Aga z jednej strony tak ale z drugiej nie wiadomo jakiej płci się urodzi dziecko. Więc jak ktoś ma takie myślenie że jak parka to nie mogą ze sobą mieć pokoju to nie ma co ryzykować że tak powiem.

Aneczka tez pomyslalam o tym , ze na plec nie ma sie wplywu.. 

PattMaz kiedys wlasnie tak bylo, ze mieli po 5-10 albo nawet wiecej dzieci i zyli wszyscy na kupie

Gugus dlatego takie myślenie jest błędne jest że jak ma się małe mieszkanie to nie można dużo dzieci. Bo mając dwupokojowe mieszkanie można wtedy jedno dziecko. A nie każdego stać na większe. A nie każdy chce mieć jedno dziecko 

PattMaz kiedyś było inaczej a i tak myślę że do wszystkiego idzie się przyzwyczaić. 

Jeżeli miałabym tylko dwa pokoje i salon a dzieci później miałyby źle się czuć w jednym to oddałabym swoją sypialnie. Tak mi się wydaje że tak bym postąpiła natomiast nie mam takiego problemu więc tyle dobrze :) 

Aneczka oczywiście, ja też jestem takiego zdania  ;)  

Patka a żebyś miała pokoj i salon? 

Aneczka generalnie chodziło mi o te że jeżeli dzieci miałyby źle czuć się razem w jednym pokoju to oddalała bym jednemu z nich moją sypialnie a ja przeniosłabym się do salonu. Na szczęście nie mam takiego problemu. Narazie córeczka jest maleńka więc jest u mnie w sypialni ale jak podrośnie to wolny pokój na nią czeka. 

Aneczka, ja nie mam tego problemu. Dzieci będą miec osobne pokoje. Nie wyobrażam sobie, że posiadam dzieci i nie mogę im zapewnić własnego choć najmniejszego miejsca w mieszkaniu, czy domu. Czasy się zmieniają, ale wciąż są ludzie, którzy mają duze rodziny i siedzą po 3 osoby w pokoju. Dla mnie jest to.po prostu nie do przyjęcia, więc starałam się z całych sił zapewnić dzieciom w miarę normalne warunki. Ja absolutnie nie rozkminiam wplywu na płeć. Gdybyśmy z mężem zostali w naszym mieszkaniu, to bym sobie nie pozwoliła na drugie dziecko. 

Aga moim zdaniem Twoje podejście jest dziwne. Jeżeli dziecko nie będzie miało własnego pokoju, to lepiej żeby tego dziecka nie było.  Ja uważam,  że lepiej jakby rodzeństwo było w jednym pokoju, niż jakby dziecko miało byc jedynakiem. Myślę że to jest większa krzywda dla dziecka. No ale każdy ma swoje zdanie na ten temat  ;)

Znacznijmy od tego że nie każdego stać na duże mieszkanie żeby rodzeństwo miało osobne pokoje. Ale nie uważam że to powinno przekreślać posiadania większej ilości dzieci niż jedno 

Jest wygodniej przy dzieciach mieć większe mieszkanie ale małe mieszkanie nie wyklucza mieć więcej dzieci, jest owszem trudniej w małym mieszkaniu z większą ilością ale moim zdaniem duzo zależy od wychowania, kazdy człowiek przystosowuje się do tego co ma tak jak np ja miałam duże auto długie i szerokie i musiałam przejść na mniejsze co nbylo dla mnie dramatem a teraz już rok nim jeżdżę i uważam że jest odpowiednie bo się przyzwyczaiłam już. 

Ja też nie wyobrażam sobie jeżeli ilość pokoi w domu miałaby wpływać na decyzję o drugim dziecku. Oczywiście dobrze jest jak każdy ma swój pokoik ale nie zawsze się tak da zrobić co nie wyklucza że możemy jakieś to miejsce dla dziecka znaleźć. 

Też myślę tak jak dziewczyny że jednak większą krzywdę robimy dziecku nie dającą mu rodzeństwa niż własnego pokoju. 

Ja byłam z bratem w pokoju i przyznaje ze kiedy zaczął się okres dojrzewania było to dla mnie trochę męczące ale w życiu nie zamieniłabym go na wolny pokój. Czas mija ja się wyprowadziłam już nie potrzebuje tego pokoju a brata mam nadal :) 

Gugus dokladnie.

Mając pierwsze dziecko mieszkałam w pokoju z kuchnią.Gdy syn miał 1,5roku zaczęliśmy rozszerzać górę i zrobiliśmy pokoik dla niego ale to również była nasza sypialnia.potem urodziłam corke i znów dostawiliśmy tylko łóżeczko.Bylo nas 4 w jednym pokoju i to że nie mieliśmy pokoju dla córki nie przekreśliło to tego by zdecydować się na drugie dziecko.Uwazam że można żyć w jednym pokoju a z czasem jak finanse pozwolą myśleć o większym mieszkaniu.

Teraz syn ma swój pokój córka tez.,a my mamy sypialnie razem z najmłodsza córeczka.Natomiast nigdy nie myślałam że jak nie mam pokoju to nie chce mieć dziecka.

Może to trauma z mojego dzieciństwa, ponieważ mimo, że byłam jedynaczką, to nie miałam wlasnego pokoju bardzo długo.  Mialam taki przejsciowy pokoj, jak ktoś chciał przejsc do kuchni, to musiał przez niego przejsc. Ja zostając na starym mieszkaniu nie wiem, czy bym się zdecydowala na drugie. 

Aga moze i to wpłynęło na to że masz takie podejscie.  Ale pokój przejściowy a razem z rodzeństwem to zupełnie co innego