Ja z siostrą byłyby długo w jednym pokoju później jak mój partner zamieszkał ze mną moimi rodzicami i moja siostra (dużo nas bylo xd) to przejęłam salon później wynajęliśmy mieszkanie ale nie długo bo ciąża nas zaskoczyła i wróciliśmy ponownie do moich rodziców i do salonu haha wesoło było nie było nudy a po jakimś czasie rodzice z siostrą się wyprowadzili. Ale to był fajny okres zawsze był ktoś w domu kto pomógł zostal z dzieckiem zrobił obiad.. A tak to teraz muszę o wszystkim ja myśleć i nie ma kto przy dzieciach pomoc.
PattMaz owszem mieszkanie z rodzicami czy teściami jest dobre kiedy się ma małe dzieci bo faktycznie pomoc jest na wyciągnięcie ręki ale ja jednak jestem zwolenniczką tego żeby mieszkać samemu i tak jest mi dobrze ;) a z dziećmi też jakoś sobie radzę :)
DoNiWe bardzo dobrze, że się zdecydowałaś mimo takich warunków;) teraz Twoje dzieci i Wy macie swój kąt i super ;)
PattMaz to prawda taka pomoc się przydaje na pewno, mi się super mieszka samej , ale jak jeżdżę do rodziców to jestem zadowolona, że ktoś w końcu mnie odciąży i pobawi zajmnie sie moim synkiem.
Ja długo miałam wspólny pokój z siostrą ale mi to nie przeszkadzało. Później mieliśmy osobne. Ale i tak do nocy siedzieliśmy w jednym pokoju
Paatka ja mieszkam z tesiowa a i tak muszę wszedzie mala zabierać bo ona nie chce z nią zostawać.nie mam pomocy na wyciągnięcie reki.zreszta ze.starszymi dziećmi było podobnie.tez chcialam mieszkac na swoim ale wyszło jak wyszło.w dziecinstwie mieszkałam w pokoju z bratem i siostra mimo że był jeden pokój wolny.
DoNiWe czasem tak jest wiesz to wkoncu "tesciowa" hehe ja jak potrzebuje zostawić dzieci to dzwonie i pytam czy mam ich przywieź czy przyjedzie więc raczej stawiam ja przed faktem dokonanym. Jak woziłam synka do przedszkola to przyjeżdżała do córki codziennie rano żebym nie musiała jej wywlekać na to zimno a w październiku urodziłam więc to było maleństwo.
Ja mam do niej śmiałość i ona do mnie więc bardzo się nie szczykam z nią mówię co myślę zresztą ona też. Ma też druga synową ale z tamtą bardziej na ą ę ale ja też za nią nie przepadam bo wielka pani :D
Ja też bym nie zamieniła mieszkania samemu, nawet za cenę pomocy przy dzieciach. W sumie to mieszkałam z tesciami pod jednym dachem przez 1,5 roku jak się budowalismy i pomoc była znikoma.
My mamy zrobiony w sypialni kacik dla naszego malestwa ale bez szalenstw. Stoi tam duza komoda na tym przewijak do tego regal z dwoma polkami mniejszymi i kilka dodatkow na sciane zeby urozmaicic ten kacik a kosz mojzesza bedzie przy naszym lozku ;) mamy jeden pokoj wolny ale na chwile obecna stoi pusty jak dziecko troszke podrosnie i bedzie w miare samodzielne to wtedy mu tej pokoj wyremontujemy narazie nie widzimy w tym zadnego sensu ;)
Moi rodzice i teściowie są tego samego zdania że powinno się mieszkać oddzielnie a nie we wspólnym domu
Paatka moja jak sie jej pytam czy zostanie bo chce do sklepu czy coś załatwić to dziwnym trafem zawsze źle się czuje i jest słaba.
U mnie jest to samo mlodzi osobno powinni mieszkac ;) nie wyobrazam sobie mieszkania pod jednym dachem z rodzicami czy z tesciami za duza roznica pokolen i wieczne wtracanie sie do czyjegos zycia na dluzsza mete to nie dla mnie ;)
Kasia, no my to samo mamy pokoj wolny i dopiero jak synek bedzie starszy zronimy mu pokoj, poki co jest z nami w sypialni ;)
O nie ja też z rodzicami bym nie chciała. Trzeba mieć jakąś swobodę jednak.
Dla zdrowia psychicznego lepiej z rodzicami nie mieszkać. I tu nie chodzi o fakt wtrącania się tylko przebywania cały czas z nimi.
Ja mam rodziców 150km ode mnie, niestety muszę często gęsto liczyć tylko na siebie w ostateczności na przyjaciół jak coś naprawdę potrzeba.
PattMaz to ciężko masz ale z drugiej strony też dobrze bo umiesz poradzić sobie w każdej sytuacji
Razem, a nawet obok nie dała bym rady psychicznie mieszkać z rodzicami a o teściach nie wspomnę nawet... Ale jak są daleko to niestety też ciężko... Moi rodzice w Holandii, teściowie 450km od nas, moja rodzina najbliższa 250 km ... Wszyscy daleko...
PattMaz ja też mam tak daleko rodziców, A teściów nie mogę liczyć, więc mogę liczyć tylko na siebie ;) na szczęście staram się często odwiedzać rodziców to mnie chociaż przez weekend odciaza
Nie narzekam bo mam męża i jest dla ogromnym wsparciem lecz gdybym była w innej sytuacji typu byłabym sama z dziećmi albo mąż by mi nie pomagał oj wtedy byłoby bardzo ciężko.
PattMaz bo nie ma co narzekać ;) jak ja to mówię trzeba być twardym nie miękkim :D