Zachcianki w ciąży

Michu ja miałam podobnie w ciąży. Sushi kocham, ubustwiam i mogę jeść codziennie i ciąży wybierałam np takie z krewetką w tempurze, łososia wędzonego, albo opję wegetariańską. Dobrze, że nie musimy całkiem rezygnować z takich pyszności.
Jedyne co kocham, a z czego musiałam zrezygnować to tatar i camembert z grilla :slight_smile:

Dziewczyny, jest jeszcze jedna ważna rzecz: majonez. Uwielbiam sałatki jarzynowe i wszystkie z majonezem, jednak w czasie ciąży i karmienia piersią musiałam z nich zrezygnować, ponieważ majonez jest z surowego jajka, a surowych jajek nie powinno się jeść ze względu na ryzyko zakażenia salmonellą.
Oprócz majonezu musimy zrezygnować z nie do końca ściętej jajecznicy. Kogel-mogel również odpada. Salmonella ginie w 70 stopniach, w tylu ścina się jajko dlatego jajka na miękko i sadzone z rozlewającym się żółtkiem tez nie są wskazane

Mama gratki…a ja jadłam w ciazy majonez;-( tak samo jadlam ok. 3mc, i ok. 5Mc sałatkę z makreli a niedawno dowiedziałam sie ze w ciazy nie mozna jesc makreli bo ma rtęć o tak.samo jadłam oscypki a czytalam ze nie wolno;( a jestem juz w 9mc i tak sie boje czy nie zaszkodzilam tym synkowi i nie moge przestac o tym myslec;( mam nadzieję z bedzie wszystko dobrze…szkoda ze wczesniej tego nie poczytałam i jestem taka zla na siebie;(

Zaraz zaraz… mamy sprzeczne informacje. Z tego co ja wiem to wyglada tak:
Majonez, jesli go robimy w domu same, zawiera faktycznie surowe jajko. Ale przeciez w kupnym majonezie sa jajka w proszku, czyli byly juz na 100proc poddane obrobce termicznej. Wiec raczej sa bezpieczne. W tych wielkich fabrykach przeciez nikt nie wybija do miseczek i nie oddziela zoltek od bialek :stuck_out_tongue:
Nie slyszalam w kazdym razie nigdy o zakazie jedzenia majonezu w ciazy…
Co do camemberta to pieczony jest o ile mi wiadomo jak najbardziej bezpieczny - nawet gdyby ten camembert byl z niepasteryzowanego mleka (co w naszym kraju na 90 proc. nie ma miejsca), to po upieczeniu/zgrillowaniu =czyli obrobce termicznej= spokojnie mozemy go w ciazy zjesc.
Co do makreli to ja to widze tak, ze jest faktycznie niezalecana, ale to tak jak z watrobka - w malych ilosciach raz na jakos czas nie zaszkodzi od razu. Ta rtec musi sie w organizmoe odlozyc, by stanowic niebezpieczenstwo.
Co do salmonelli w przypadku jaj na miekko i jajecznicy tez mam inne informacje, cytat: “Salmonella ginie w temperaturze 60 st. w ciągu minuty, a więc zwykłe gotowanie jajka, czyli jedzenie jajka na miękko, czy w postaci jajecznicy, jest bezpieczne. Natomiast do wielu potraw używamy jaj surowych i to jest największe niebezpieczeństwo” stad: https://tvn24bis.pl/z-kraju,74/jajka-z-polski-z-salmonella-o-konsekwencjach-dr-pawel-grzesiowski,686075.html

Ewcia, jesli martwisz sie przez ten majonez to nawet gdyby mial byc niebezpieczny, wiedzialabys, ze mialas salmonelle, poza tym: "
Salmonelloza w ciąży zazwyczaj nie stanowi poważnego zagrożenia dla dziecka. Niebezpieczne może być poważne odwodnienie, prowadzące do niedostatecznego zaopatrzenia dziecka w ważne składniki mineralne. Ciężki, trwający kilka dni przebieg salmonellozy może doprowadzić do poważniejszych konsekwencji: poronienia, przedwczesnego porodu, posocznicy czy zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych."
Jesli chodzi o makrele i rtec, to tak jak juz wyzej pisalam, musialabys podobne rzeczy jesc czesto i w sporych ilosciach by jakos faktycznie zaszkodzic maluchowi. Najlepiej bedzie jak sie uspokoisz i zaufasz ze wszystko jest ok, bo stres teraz i tak do niczego dobrego nie doprowadzi :slight_smile:

Z majonezem spokojnie bo jak napisałam to zagrożenie salmonellą. Jeśli nie miałaś to spokojnie, nic się nie stało. Jedynie martw się tym, że jest tłusty, ma mnóstwo kalorii i negatywnie wpływa na cholesterol, ale ja się tym nie przejmuję więc i Ty nie musisz :slight_smile:

Również kilka miesięcy nie jadam sałatek, a kiedyś dostałam “pewne” jajka od baaaardzo szczęśliwych kur i zjadłam. I co? I byłam przeszczęśliwa i nic mi nie było. A sałatka była pyszna :slight_smile: ale majonezu z niesprawdzonych i niepewnych jajek nie tykałam, dlatego warto wiedzieć i być świadomym. A co do kupnego majonezu? Nie wiem, lata go nie jem. Ale jeśli jemy potrawy przygotowane przez kogoś to warto dopytać o ich skład. Od czasu do czasu jest głośno na temat panującej salmonelli.

Wątróbka i makrela - można w bardzo rozsądnych ilościach i trzeba uważać na to aby nie przekroczyć poziomu witaminy A. Ale jeśli zjesz raz na jakiś czas - nie martw się bo byś zwariowała.

Mama_Gratki - masz jak widze zdrowe podejscie, to lubie :slight_smile:

Ewcia w rozsądnych ilościach możesz jeść makrelę w ciąży, tak całkiem nie jest ona zakazana w ciąży- chodzi po prostu o ilość ze względu na rtęć. Majonez sama jadłam, ale tu bardzo fajnie wyjaśniła MichuNi. Ogólnie tak nie zamartwiaj się i na pewno nie miej do siebie pretensji że coś zjadłaś i zaszkodziłaś dziecku. Jakby coś miało się stać to już byś wiedziała. Trzeba po prostu we wszystkim zachować zdrowy rozsądek:)

Dziewczyny jesli chodzi o majonez to mniej sie martwię bo jadlam go tylko troszkę i tylko przez ok.3 razy ba cala ciaze w dodatku tylko delikatnie na kanapce…bardziej boję sie o ta rybę tylko nie makrele tylko o tuńczyku a raczej jadłam nie rybę tylko paste z tuńczyka…ale mam nadzieję ze będzie wszystko dobrze, dzisiaj bylam ustalic termin na cc i trafilam na nie miłego lelarza bo termin przewidywany mam na 20września a termin cc lekarz dal mi na 6wrzesnia juz…i prosilam go o 7bo maz.wraca dop 6w nocy sle on nie mily ze to on ustala.termin i jakby mnie wzielao wcześniej to meza tez ni będę miala i tak mnie zdenerwował i pozatym wypada.mi to 38tydz…a moglby jeszcze synek posiedzieć w brzuszku do 39tyg…ale niestety nie miałam na to wpływu…ale tyle plus ze maz.jednak juz wraca bo nie ma roboty i wracaja na poniedzialek zeby zaczac nowy most ale maz juz nie wraca do bo w środę mam juz cc ale i tak bym wolała miec cc w 39tyg…no ale nir mam.wyjścia…

Z tunczykiem jest to samo co z makrela. Spokojnie, malemu nic nie bedzie :wink: Moja przyjaciolka w ciazy wcinala tunczyka bo miala na niego zachcianke. Nie byly to jakies megailosci, ale kilka razy na pewno. Maluch zdrowy, pieknie rosnie i ma juz 3.5 miesiaca :wink:

Dopytywalam w innym watku o to cc, ale teraz juz widze… bardzo to przykre ze tak zostalas potraktowana, w koncu to tez Twoje cialo i Twoje dziecko i w jakims stopniu chociaz powinnas miec prawo decyzji. Argument “jakby sie wczesniej zaczelo” idiotyczny bo jak widac sytuacja jest inna i jest wybierany termin, wiec moznaby pacjentce pojsc na reke … albo chociaz podac przyczyne dlaczego tak a nie inaczej. Niestety, lekarze to u nas czesto takie “swiete krowy”, jakos dziwnie przekonani o swojej wyzszosci nad nami, zwyklymi smiertelnikami :frowning: Sciskam i zycze duzo sily tuz przed “meta” :slight_smile:

Ewcia ja też mam wyrzuty bo jadłam na początku kilka razy mięso surowe , zdarzyło mi się również zjeść surową suszoną kiełbasę wszystko z dzieckiem jest ok ale i tak się martwię że mogło coś zaszkodzić . Z majonezem też się nie oszczędzałam .

Ewcia też już wypowiedziałam się w innym wątku na temat Twojego cc. Jedno wyjście Ci pozostaje pójdź do innego lekarza po skierowanie na termin nie wcześniej niż 39 tc. Tak jak piszesz tak będzie lepiej dla maluszka a nie dla wygody tamtego lekarza. Pamiętaj zawsze jest wyjście. Cesarkę zawsze mogą wykonać, w każdym momencie. Jestem trochę w temacie, ponieważ z kolei nie chce kolejnej cesarki i będę wszystko robiła aby urodzić naturalnie. Z tuńczykiem spokojnie, nie zjadłaś go nie wiadomo jak dużo by zaszkodzić. Także już nie martw się tym:)

Z córką w pierwszym trymestrze mialam wielka ochote na truskawki. I nic po za tym.
Z synkiem w pierwszej ciazy raz sie zdarzylo, ze plakalam bo chcialam zjesc loda i ptysia :wink:

Ja z Hanią w ciąży uwielbiałam surową marchewkę (kroilam ją w plasterki i jadłam jak chipsy) i żelki… I to nie byle jakie bo musiały być misie haribo. A i piłam sok jabłkowy w ilościach takich że aż strach pomyśleć.

Ej czy tylko ja byłam takim wybrykiem natury, że nie miałam zachcianek? :slight_smile:

Zamarancza to się ciesz ja też miałam zachcianki na lody , kwaśne ogórki między innymi i musiałam mieć to natychmiast i w tej chwili hahha także teraz jak sobie pomyśle to mi się śmiać chce ale wtedy jak płakałam nad zepsutymi ogórkami to było dla mnie bardzo smutne i nie mogłam opanować płaczu hahaha

Ja w drugiej ciąży marzyłam o truskawkch. Z tym, że to był listopad. A te mrożone średnio mi smakowały

Jestem w 16 tygodniu i póki co brak takich zachcianek że jak nie dostanę to się wścieknę :slight_smile: jedynie co to są momenty, że wtedy bardziej jadłabym słone, a innym razem słodkie.

Zgreda bo takie smaki to chyba bardziej prawdopodobne w pierwszym trymestrze. A wiesz kto mieszka u Ciebie w brzuchu? Bo smaki widać różne biorąc pod uwagę babcine przesądy :wink:

Ja tam do końca 2trymestru miałam parcie na kwaśne słone itd a później na słodkie . Mam synka . Ogólnie nie wierzę w żadne zabobony nie miałam zgagi a synek miał tyle włosów że się śmiali że aż tyle .
Zgreda ja też nie mialam.zachcianek na początku ciąży ale jak później już tak i to tak nagle przychodziło że już muszę mieć w tej chwili itd

A ja zachcianek nie miałam za bardzo jedynie na początku miałam na mleko waniliowe później wymioty po wszystkim i mogłam jeść w miarę spokojnie nabiał choć też wymiotowalam to nie od razu bo inne rzeczy w trakcie jedzenia i już brało na pawia.