O widzisz rena ja z kolei podgrzewam troche tylko by była ciepła i nie parzyła
Aiisa, ja nie wiem sama, ale nie umiem zgrzać tylko trochę, musi u mnie parzyć a potem studzę. Takie moje natręctwo.
Aiisa dziwne uczucie ale u mnie jakoś dość szybko mija
Każdy ma inny nawyk. Zależy jak zostało się nauczonym kiedyś
Natinka nauczonym to niekoniecznie bo często wybór jest spowodowany naszymi doświadczeniami u nas w domu zawsze zupy były gorące a ja ich jeść nie mogłam czekałam aż się ostudza i jadłam lekko ciepłe niemalże na zimno za co mama i babcia zawsze mnie rugaly że jak to tak zimne jeść dla nich było to zimne już można powiedzieć bo jadlu gorące ja nie potrafiłam w pewnym momencie przestałam jeść zupy bo wkurzalo mnie to że gorąca parujaca mi podają a ja zwyczajnie nie lubię takich bo smak dla mnie wtedy znika z kolei jak ja robiłam zupę i grzalam i podawałam to były spiecia że jest tylko mocno ciepła a oni chcą gorąca. W pewnym momencie nauczyłam się sama ze jak robię sama to sobie wlewam wczsnsiej a im gotuję aż będzie wrząca i wlewam mąż mój do dziś nie rozumie tego jak mogę jeść lekko ciepła zupę ale dostosowuje się do mnie i mi wcześniej wlewa do miski a swoją zagotowuje do końca synek ma po mnie też bo on też ciepłej nie zje tylko taka lekko ciepła co dla mojego męża zimna już no i mój syn nie ruszy zupy bo za gorąca mimo że nie parzy a jest ciepła nie zje dopiero jak będzie letnia zaczyna jeść.
Zgodzę się z Aiisa u mnie też zawsze były gorące zupy a ja nie dałam rady jeść i zawsze ostatnia zjadałam zupę.
A mi żeby zupa smakowała to też musi być zagotowana i gorąca :D mąż i syn natomiast wolą chlodniejsza więc wlewam im na talerze wcześniej
Patka, ja też zawsze sobie na końcu nakładam jedzenie żeby właśnie zjeść gorące :)
Mój mąż lubi gorące. Ja niekoniecznie, jak karmię synka i jemy równocześnie to mi nie przeszkadza, że moje nieco ostygnie. Nawet rosół mogę zjeść chłodny. Już przywykłam, zdarza się że nie mam czasu zjeść i bywa że jem na stojąco. Synek ostatnio jest bardzo absorbujący. Chce siedzieć a nie potrafi, więc potrzebuje asekuracji.
Ja kiedyś na lekcji chemi usłyszałam od nauczycielki bo pociągnęła jakiś tam temat o zupach też w między czasie i mówiła sama że ona nie może zrozumieć dlaczego jej mąż je zupy na zimno nawet ich nie podgrzewa i że mu to smakuje a ja poniekąd rozumiem bo u mnie z kolei gorącego nie i synek to samo on woli ciepłe ale nie gorące jak ja jedynie mąż wszystko musi na gorąco więc mu zawsze ostatniemu nakładam a sobie i synciowi wczsnsiej :)
Wszystko chyba zależy bardziej od upodobań ja np wolę gorące niż ciepłe ale zimne też zjem . Mój z kolei się dziwi jak można zjeść np zimnego kotleta z lodówki dla mnie to nie problem , a on z kolei je tylko ciepłe . Syn je ciepłe ale jeżeli chodzi o napoje to ciepłego sie nie napije tylko zimne i mam problem bo np jak jest zimniej na dworze to nie jakiej się ciepłego żeby się np zagrzać trochę
U nas jest zupełnie na odwrót. Jak grzeje zupę, to musi odstać 5 min zanim mąż ją w ogóle ruszy. Ja lubię najbardziej takie bardzo gorące, zwłaszcza rosół i żurek, ale zdarza się, że zjem coś na zimno prosto z lodówki np. jakas zapiekankę, czy kotleta, ale zupy sobie nie wyobrażam.
Pati pewnie my się przyzwyczailiśmy do tego przez brak czasu wynikający z macierzyństwa żeby zjeść lub wypić gorące na spokojnie. Często jest że jak zrobisz się coś na gorąco to wypada i wychodzi że kończymy na zimno
Mi się jakimś cudem udaje wypić gorącą kawę przy śniadaniu z synem. Wspólne śniadania to nasz mały rytuał:-)
Aga to mi od dawna udaje się zjeść i wypić coś gorącego :) wszystkie posiłki mamy razem :)
I tak powinno być. Najtrudniejsze są początki - wiadomo, ale z biegiem czasu idzie coraz lepiej. Wiadomo, są lepsze i gorsze chwile, ale najważniejsze, że wszystko idzie do przodu.
Aga to prawda. Ważne że do przodu i coraz lepiej
Aneczka chyba tak wszystko przez macierzyństwo :D ale jak już się tak przyzwyczaiłam do zimnego że kawę pije ponad godzinę ale to nie z braku czasu . Tak się delektuje .
Ale lepiej dla zdrowia jak się zje ciepły posiłek nie gorący bo to też nie dobrze
Pati ja teraz jem razem z córeczką więc zawsze jen ciepły obiad.
Ja zaczynam odczuwać macierzyństwo na nowo bo ci zacznę jeść to malutka głodna i moje jedzenie stygnie ;)