Ciąża a kot w domu

głaszcze koty ale unikam kuwet :wink:

przy zwierzaku jak to i w codziennym zyciu należy dbac o higienę, a odczas ciązy unikałam oporządzania kuwety i nie miałam problemów

ja nie mam na całe szczęście kotów , ale trzeba uważac po za domem

asiulka_26 - mysle ze troche przesadzasz. Mam kota 3 latach i nigdy nic mi sie nie stalo. Kocham zwierzeta i nie wyobrazam soie nie miec kota w domu

Nie mam kota

ja nigdy nie miałam kota a miałam toksoplazmozę więc nie ma reguły

Ja nie miałam i nie mam kota,toksoplazmozy tez w ciazy nie mialam

około tyg temu właśnie natknęłam się na artykuł na ten temat i wcale nie jest to takie proste by się zarazić od kotka , więc drogie mamy mające koty zastanówcie się i poczytajcie zanim go oddacie :wink:

Ja nigdy nie miałam kota… ale jestem pewna że osoby posiadające zwierzęta wiedzą jak się nimi opiekować żeby zminimalizować ryzyko.

Ja mialam stycznosc z kotem bo tesciowa ma

badania na toksoplazmoze wyszly neatywne

Czarnulka, sama styczność z kotem nie musi być zagrożeniem, głównie chodzi o kocie odchody.

Nie mamy zwierząt w domu i nie miałam stycznośći z kotami w ciąży

Jakoś nie przepadam za kotami więc nie mam żadnego w domu

drażnią mnie ostrzeżenia ,nie dotykaj tego kota bo…" sam kot nie jest zagrożeniem tylko zła higiena w jego pielęgnacji

Miałam kontakt z różnymi zwierzakami. Z kotem i psem w szczególności. Pomimo życia razem w ogóle nie zachorowałam na toksoplazmozę o czym świadczyły wyniki badań. Nie powiedziane, że jak ma się zwierzaka to będziemy zarażeni.

jak czytam, nie które bzdurne komentarze na temat osób które nigdy nie miały styczności z kotem a wielce chcą mówić jaki to szkodnik i jakie zarazki przenosi to aż krew zalewa. Koty jak i psy są czułymi, tęsknącymi pupilkami. Gazety zniszczyły opinie ludzi na temat kotów. Rodzina mi mówiła uważaj na kota, zbadaj się, nie głaszcz go i co? Jestem żywym dowodem na to, że nie przechodziłam toksoplazmozy. A jak jechaliśmy z dzieckiem do kliniki i wróciliśmy do domu to pierwsze co kot ze szczęścia ocierał się o fotelik gdzie smacznie spał syn i jeszcze zaglądał upewniajác się, że wrócił z nami.

Ja nie mam zwierząt w domu i nie czuję takiej potrzeby

NIE dla zwierząt w domu a tym bardziej później przy małym dziecku

znam osobę z toksoplazmozą która poroniła