Co do picia oprócz mleka

Ja właśnie po tej sytuacji z tymi chłopcami wolę jej dać od czasu do czasu coś słodkiego niż właśnie później u kogoś takie sytuacje były.

Błagam was. Ja mam na wsi taka insta mamę która ma błysk w domu, córka w sukieneczka tiulowych w domu chodzi, chłopiec starszy zawsze w koszuli oczywiście dzieci idealne, zawsze pięknie się razem bawia. Oczywiście wg zdjęć. Jakoś latem ktoś tak się darł na placu zabaw że aż wyszłam zobaczyć co się dzieje bo plac zabaw mamy jakieś 200m od nas. Okazało się że instamama drze się na swoje dzieci bo się piachem rzucają no a takie grzeczne, idealne :rofl::rofl::rofl:

No i po co tak. Przecież wystarczy dziecko nauczyć że można jeść ale bez przesady. Mój mały ma 2.5 roczku i czasami zje jakiegoś cukierka albo pół góralka. A jak idziemy do sklepu i kupi sobie misia lubisia to zachwycony jest bardziej niż z niewiadomo jakiej zabawki. Jak zje to 2 razy w tygodniu to uważam że krzywdy mu tym nie zrobię a właśnie chodzi o to że jak gdzieś pojedzie żeby wiedział co to słodycze

Ja tez ograniczalam corce slodycze jak byla malutka do pewnego dnia.
Moj maz siedzi na kanapie wciaga milke max(potrafi zjesc ja cala​:joy::joy::joy::joy:) przychodzi mala z fochem i mowi “to nie jest sprawiedliwe, ze Ty jesz czekolade i sie ze mna nie dzielisz”.:smiling_imp::smiling_imp::smiling_imp:
Od tego dnia jak komus sie chce cos slodkiego to pyta wszystkich domownikow i albo kazdy dostanie swoja kosteczke albo nikt :disguised_face:

No najgorzej jak dzieci widzą że my jemy a im zabraniamy :rofl:

Tu nie bylo argumentow:) w pelni sie z nia zgadzam.
A jak maz chce zjesc cala tabliczke to teraz tylko wieczorem do filmu/serialu :joy:

1 polubienie

Biedne dzieci, chwilę wolności miały to im matka popsuła dobrą zabawę :cry::rofl:

1 polubienie

No i właśnie tak powinno być, przynajmniej dziecko wie co to słodycze, nie jest zdziwione, jak zobaczy coś słodkiego to nie je łapczywie bo już wolę jak to smakuje :blush:

U nas już też nie można otworzyć szafki gdzie trzymam jakąś czekoladę czy ciastko bo córka od razu “a co tam jesz?” Albo “daj spróbować” :sweat_smile: no nie mam serca jak coś z mężem do kawy sobie chrupniemy żeby się nie podzielić ale wiadomo że całego batona nie będę jej dawać

Omg :woman_facepalming: ja nie wiem czy śmiać się czy płakać

Przyznam się, że na początku też byłam anty na słodycze… Ale szybko mi się to zmieniło, bo zauważyłam, że jak pozwolę dziecku raz na 2-3 dni na coś słodkiego nie rzuca się wtedy na słodycze przy pierwszej lepszej okazji, zje 1 kinderka czy 2 cukierki galaretki i wiecej nie potrzebuje, a nasza relacja jest fajniejsza bo mama nie robi ciągłych zakazów, idziemy na zakupy i może sobie wybrać 1 rzecz nie zawsze wybiera wtedy słodkość, zdarza się woli jogurt albo kolorowankę, bo po prostu słodycze już zna i szuka czegoś innego. Ma swoje pudełko na słodycze które dostaje przy różnych okazjach, jest w zasięgu wzroku, ale nie w zasięgu rączek (jednak jakaś kontrola musi być), wie że to jest jej i nikt nie zabierze, że słodycze są bezpiecznie. Mimo wszytko dziadków nauczyłam że jak chcą coś kupić jak przyjeżdżają niech to będzie trochę zdrowsza alternatywa np. owoc, jogurt albo musik owocowy, dziadkowie fajnie podłapali i często zaskakują nas jakąś nowością, nie robię afery jak przyjadą z kinderkami czy sokiem.

U Nas poodbnie. Dwukatek na pokladzie. Zje czasem domowe ciasto. Czy jakiegoś cukierka. A jak dostanie Lubisia to usmiech od ucha do ucha :slight_smile:
Ale uwielbia owoce i je zjada chetniej :slight_smile:
Pije głównie wodę. Czasen wode z sokiem malinowym Naszej roboty. Latem pił domowe kompoty tez. Czasem robimy kakao. Za herbatami nie przepada. Ale wie jak smakuje soczek z kartonika.

1 polubienie

U nas słodycze wpadały od czasu do czasu, ale ja w ciąży mam teraz często ochotę na słodycze i przy okazji synowi się trafia. A lody my z mężem jemy często to syn doskonale wie, gdzie można je znaleźć :smiley:

U mojej mamy zawsze leza cukierki na stole. Jak pojedziemy w niedzielę to maly od razu leci po cukierka i mówi że na pół z mamą po obiadku. Wie że nie można tego dużo jeść ale coś można. Więc zawsze przy rosole ten cukierek leży ale on je tyle ile zawsze więc później nie zabraniam mu tego cukierka. Ale za każdym razem na pół z mamą albo z babcią :rofl:

Super :smiling_face_with_three_hearts: Fajnie jeśli słodycze są tylko dodatkiem, a nie podstawą jedzenia.
Znam dziecko, które żywi się w większości słodkim. No i wielka afera, że dziecko niejadek i tylko słodkie chce jeść. No ale jeśli rodzice tak go nauczyli to teraz tak ma… Dziecko zje to, czego rodzice go nauczą jeść

Najważniejsza jest równowaga - myślę, że ten jeden cukierek nie zrobi krzywdy dziecku. No i podstawą jest dobra relacja z jedzeniem. Córka wie gdzie są schowane słodycze, nie raz też są położone na blacie ale nie rzuca się na nie. Jak dostaje kinderki to też zauważyłam, że zje jednego może dwa i wystarczy.
Wydaje mi się, że ważne jest jak została rozszerzona dieta - rzeczywiście królowały u nas od początku warzywa, później też owoce i to są ulubione przekąski dziecka. Podobnie z wodą - do tej pory córka sięga tylko po nią.

1 polubienie

U Nas w salonie sa cukierki na stole caly czas. Ale Maly nie biega tam caly czas zeby sobie wziąć. Raz na parę dni przyniesie jednego. A że nie ogarnia jeszcze otwarcia to i tak zawsze przychodzi do mnie czy do meża zebysmy otwarli :slight_smile: takze wie, że wiecej nie jednego na raz nie dostanie.

Tak widziałam to , to już trochę przesada

U nas córka to zawsze chce brokuła , woli go zamiast cukierków

Nie wiem co brokuły mają w sobie, ale moja córka też je uwielbia!