Mam co roku w pracy szkolenie z pierwszej pomocy, ze wzgledu na prace z ludzmi i zawsze nam ratownik powtarzal ze ratowanie zycia jest priorytetem.
Ze odpowiedzialnosci mozemy sie nabawic wlasnie jesli nie podejmiemy zadnej akcji ratujacej. A w zwiazku z tym ze uciskasz klatke po to zeby przywrocic krazenie to prawdopodobienstwo ze zebra zostana polamane jest dosc wysokie.
Tak dokładnie. Niestety nie uniknie się pewnych rzeczy. Jak ktoś nie oddycha, to nie patrzysz, czy ma drogi garnitur i nie rozscielasz mu koca, tylko reanimujesz. Zawsze kolejność jest taka, że jeśli jest masywny krwotok, to zajmujesz się krwotokiem, a dopiero po tym masaże serca czy sztucznymi oddechami ![]()
Mimo wszystko jednak brzmi w ogóle abstrakcyjnie, że ktoś komu się próbowało pomóc i to nie wnieść zakupy, tylko uratować zycie, jeszcze ciągnie cię do sądu
U nas niedługo jak w stanach. Ja słyszałam że tam to za rozcięcie bluzki mogą cię pozwać. A teraz nie weszła jakaś ustawa że za brak udzielenia pomocy można iść do więzienia? Wydaje mi się że jak ktoś nie wie i się boi i zadzwoni na 112 to lepiej niż jakby miał nic nie robić
Tam to za wszystko wlansie , więc wgl strach cokolwiek zrobić
Ogólnie samo zadzwonienie na 112 jest już udzieleniem pomocy. Więc nie trzeba nic robić jak ktoś się boi, wystarczy wezwać tę pomoc po prostu
Dokładnie. Samo poinformowanie służb to już pomoc. Niestety niektórzy nawet widząc wypadek samochodowy tylko patrzą jak się przecisnąć, żeby nie zostać w korku i odjeżdżają dalej ![]()
To ja miałam kiedyś wypadek, sarna we mnie uderzyłai to było w lesie na wiosce więc samochodów jeździ na prawdę mało… no i zaraz po mnie jechał bus z pracownikami na budowę no i oczywiście nie zatrzymali się , chociaż mogli zatrzymać się i zapytać czy potrzebuje pomocy a oni nic tylko się patrzyli… potem akurat sąsiadka jechała też do pracy i się zatrzymała i mi pomogła , bo byłam bardzo roztrzęsiona i miałam dużo szkła w ustach
To dobrze że sąsiadka bardziej empatyczna niż tamci panowie. Z sarnami na wsi jest ciężko. Mój tata też w jedną uderzył to potem na każdym kroku widział sarnę i bał się jeździć
Dziewczyny jak wam się sprawdzają te zabawki, polecacie szczególnie którąś do zakupu do wyprawki?
To ja też tak mam, stało to się z 7 lat temu i zawsze jak jedziemy przez las to mam w oczach tą sarnę i myślę , że zaraz może znowu wyskoczyć.
Bardzo czesto tak jest , gdy ma sie jakis wypadek czy stluczke to pozniej jest strach zeby usiasc za kolko . Moja kuzynka kiedys miala kolizje i przez to tak panicznie bala sie prowadzic , ze przez 5 lat nie wsiadla . Na szczescie ktos w koncu przemowil jej do rozsadku , poszla sobie na kurs doszkalajacy kilka godzin i wrocila do powadzenia samochodu , ale naprawde ciezko bylo ją przekonac , chodz kolizja byla nie z jej winy .
Dlatego najlepiej jak sie to mowi po upadku z konia , wskoczyc na niego odrazu , bo pozniej jest juz tylko trudniej
Te zabawki dopiero będą do testowania
Ja mogę polecić pandę.
Ma przyjemne dzwieki, delikatne światło. Starszy syn teraz też sie nią bawi
Współczuję, najgorzej jak często się jeździ przez jakąś okolice. Obok lasu to niebezpiecznie jednak jest.
@asiam1 to i tak duże brawa dla niej, że jednak postanowiła jeździć
My jeszcze nie mieliśmy okazji testować konkretnie tych zabawek ze zdjęcia, ale ogólnie takie zestawy kontrastowe i sensory to jedna z najlepszych opcji na początek
przyciągają uwagę i potrafią zainteresować dziecko na dluzej, myślę że czegokolwiek byś z tego zestawu nie wybrała to będziesz zadowolona
ile Twój maluszek ma? Macie w domu jakieś zabawki czy książeczki kontrastowe ?![]()
Mnie raz samochód się zepsuł na skręcie z drogi krajowej. Stanęłam idealnie na skręcie. Byłam w tedy w 7 miesiącu ciąży więc brzuch już spory, ominęło mnie z 80 samochodów zanim kolega przyjechał bo zadzwoniłam do męża a on do kolegi który mieszka akurat nie daleko tego skrętu. Nikt się nie zainteresował czy coś mi się stało czy to samochód. Tylko mi w głowę pukali o trąbili bo ruch zablokowałam. Wyszłam w końcu z tego samochodu z tym brzuchem ale przecież sama samochodu nie zepchne. No nikt naprawdę się nie zainteresował. Dopiero kolega przyjechał ze swoimi kolegami i pierwsze co czy mnie nic nie jest dopiero wzięli się za samochód. Tragedia taka znieczulica
Jest ogromna znieczulica , strasznie przykro , ze spotkalo Cie cos takiego w tak zaawansowanej ciazy
cale szczescie , ze nic wam sie nie stalo .
Kiedys wzywalam pogotowie do mezczyzny ktory lezal na chodniku , oddychal ale nie bylo z nim kontaktu , przyjechalo pogotowie i szturchali go noga i kazali wstawac
no tak mnie to wtedy zezloscilo , ze masakra
my mamy tę zawieszkę do wózka i fajnie nam się sprawdza
Ja nie jeżdżę już 11lat….czyli tyle co mam prawko….mialam dość nieprzyjemna sytuacje na początku przygody z autem i boję się mimo kilkunastu podejść. Całe szczęście mieszkam w mieście więc bez auta dużo łatwiej się funkcjonuje. Mimo wszystko wiem że z samochodem było by szybciej i łatwiej .
Okropna znieczulica…ale powiem ci że ja przez te dwa lata ciąży co chodziłam
każdy w sklepie traktował mnie jak trendowatą prócz kasjerek , ludzie jak widzieli mnie przy kasie odwracali nagle głowy w drugą stronę jakby mnie wogule nie było albo poprostu woleli nie widzieć. Kiedy kasjerka wołała mnie żebym przyszła z końca kolejki babki nagle mnie zauważyły ale nic powiedzieć nie mogły .w Rossmanie tak się pchały wykładały towar a kasjerka mówi panią w ciąży poproszę
miny babek były bezbłędne. W biedronce jedna pani mnie przepuściła do kasy i powiedziała "niech pani idzie bo nie chce żeby mnie myszy zjadły "
ja jak będę widziała kobietę w ciąży specjalnie będę głośno wołać przed siebie żeby nauczyć to znieczulone społeczeństwo od nowa zasad . I dawać przykład szczególnie tym młodym które coraz mniej wzorców mają w tym świecie.
Też ją mieliśmy i była super

