Gdzie warto rodzić - polecenia szpital / porodówka / położna

Zawsze powtarzam że świat jest mały a już przede wszystkim miasto jak się gdzieś mieszka.
To najlepszy jest to, że rok temu na nasze osiedle przeprowadzili sięprwni państwo. Ona szukała opinii na temat pewnych placówek. To ja zaczęłam opisywać co ja sądzę o naszym przedszkolu. A później okazało się że mamy wspólnych znajomych. A najlepsze jest to że jak oni zapisali córkę do przedszkola i do grupy przedszkolnej. To jak ona przyszła z mężem to ja zaczęłam się śmiać okazało się że jej mąż to był bardzo dobry mój kolega ze studiów z którym na zmianę sobie wymienialiśmy notatki. I mi nie raz bardzo pomógł

1 polubienie

Kto nie ryzykuje ten szampana nie pije :clinking_glasses: ja mam szpital jakieś 7 minut drogi od domu, większy, bardziej nowoczesny, wojewódzki i choć wygrywa w wojewódzkich rankingach porodówek, to jednak zdecydowałam się rodzić w szpitalu oddalonym o te 100km, bo po pierwsze bardzo dużo osób mi go polecało - w tym mój lekarz, który większość swoich pacjentek do niego kieruje, po drugie już w nim leżałam w tej ciąży i jakoś było mi raźniej :see_no_evil:

1 polubienie

My akurat z tej drugiej strony od Parczewa, ale remont po drodze i to nie jeden musi być! :muscle: Mieliśmy stresa i to oboje, najpierw jak odstawiliśmy po drodze córeczkę do mojej siostry to modliłam się w duchu, żeby chociaż skurczy nie dostać, a jak już dojeżdżalismy to zaczynałam się modlić o te skurcze, żeby urodzić raz dwa i wszystko poszło zgodnie z planem :wink:

No to dobrze się ułożyło. Ja się zastanawiałam, czy do Opatowa nie pojechać bo wiedziałam, że będę mieć tam królewską opiekę. Pani ordynator by o to zadbała

@MamaMaji1 jestem z podobnych okolic i też mogłabym wybrać ten szpital. Widzę, że w rankingu rodzić po ludzku ma jedno z wyższych miejsc. Wybrałam jednak inny szpital, który swego czasu cieszył się w Polsce bardzo złą sławą przez jedną lekarkę :grimacing: ale ja tam prowadziłam pierwszą ciążę, rodziłam pierwsze dziecko i byłam zadowolona z opieki, więc za drugim razem też wybrałam ten szpital i do prowadzenia i do porodu. Kilka rzeczy w rankingu ma wyżej niż Trzebnica, kilka niżej np. trzymanie się planu porodu, pomoc w opiece nad dzieckiem i jakość pomieszczeń. I z tym mogę się zgodzić, ale mimo wszystko wybrałabym go jeszcze raz. Chociaż jest to na pewno szpital dla kobiet nastawionych na poród naturalny, gdybym planowała cesarkę to wybrałabym inny kierunek.

No chyba że tak :innocent: i tam przyjmował też Twój lekarz prowadzący ? Ja chce rodzić w szpitalu wlansie w którym byłam na dniach otwartych bo przynajmniej wiem co gdzie jest :face_with_peeking_eye: tak jakby mi przyszło rodzic w innym to bym się jeszcze do tego bardziej zestresowała

@karolina27034 ja teraz z bobasem to też nawet do biura jeżdżę raz na jakiś czas :smiling_face:
@AnetteSo takie spotkania bardzo dużo dają - jak ja pracowałam z zespołem rozwalonym po całej Polsce ale najwięcej osób było u nas w Gdańsku to bardzo było czuć że my jesteśmy bardziej zgrani bo dużo się gadało w biurze też “przy okazji” a z pozostałymi to inaczej się rozmawia nawet na kamerce jak już się kogoś poznało :smiling_face_with_three_hearts:

1 polubienie

Moim koleżanką z pracy obiecałam że je odwiedzę z bobasem :face_holding_back_tears: teraz też jes często odwiedzam :heart_eyes:

Nie, akurat mój lekarz prowadzący ma tylko swój prywatny gabinet, ale zwykle poleca swoim pacjentkom konkretne szpitale, niestety nie ten na miejscu. Jeszcze jak rodziłam córeczkę to byli tu świetni neonatolodzy co akurat wtedy było dla mnie bardzo ważne, bo córeczka urodziła się w 35tc

Rozumiem , to faktycznie ważne żeby mieć zaufanie do szpitala w którym się rodzi :face_holding_back_tears:

Wiecie co, byłam mega nastawiona na sale komercyjną i siedzenie z mężem, ale jak czytam te różne historie to zastanawiam się czy nie lepiej w 2 lub 3 i przeżywać to z innymi mamami :slight_smile: mega milo jak się niektóre rzeczy czyta

A ty skąd jesteś? Bo 100 km miałaś do Lubartowa

@zewsidziewczyna to zawsze zależy na kogo się trafi. Ja podczas pobytu w szpitalu po porodzie miałam dwie różne sąsiadki i w sumie z żadną słowa nie zamieniłam :see_no_evil: z pierwszą było widać że każda z nas woli mieć prywatność bo też każda miała emocjonalny przebieg początku połogu i jednak kwestia że dzidzia potrzebuje dłużej zostać też na nas wpływała dodatkowo.
Druga nie była Polką i sama też się mocno izolowała, mimo że ja już do siebie dochodziłam to ona była bardzo wycofana i wrecz jakby chciała przepraszać że tam w ogóle jest :sweat_smile:

No ja celowo nie brałam osobnego pokoju z mężem tylko chciała być w sali z inną mamą by mieć podobę przeżycia i się z nią wymienić nimi

No ja myślałam że się uda ale sytuacja nam nie dała. Gdybym była sama myślę że lepiej bym to znosiła bo te parę dni po porodzie były dla mnie znacznie cięższe niż sam poród :see_no_evil:

Ja leżałam z jedną dziewczyną, w niewielkiej sali, obie rodziłyśmy w tym samym czasie i obie w 36tc. Ogólnie bardzo dobrze wspominam ten pobyt, bylo się do kogo odezwać, jak się chodziło pod prysznic czy skorzystać z toalety to zawsze spokojniej, że ktos zostaje z dzieckiem. Natomiast po pierwszym porodzie córeczka lezala na neonatologii, a ja na sali poporodowej, niestety z mamą z dzieckiem, najpierw jedną, później drugą, a ja sama​:sweat: fakt, że ja na sali tylko nocowałam i czasami jadłam, a tak ile mogłam byłam z dzieckiem, ale mimo to nie raz ryczałam w poduszkę lub pod prysznicem :face_holding_back_tears: zdecydowanie powinni to inaczej zorganizować, bo mimo, że bylo w tym czasie wiele pacjentek, to spokojnie można było sparować matki z dziećmi i te rozłączone

Jestem z Białej Podlaskiej

Z jednej strony fajnie trafić do takiej sali z kimś , kto już miał wcześniej dzidziusia bo przynajmniej się dopytasz kiedy np przebrać dziecko​:joy: ale z drugiej wolałabym mieć taki komfort psychiczny i żeby nikt mi nie mówił że coś robię źle :smiling_face_with_tear:

Niestety, współlokator na sali to los na loterii - moje koleżanki na bardzooooo różne trafiały. Od takich mega super pomocnych, po rodziny patologiczne które nie zwracały uwagi że noworodek płacze :frowning:

2 polubienia

Niestety u nas system pod tym względem jest bardzo nie fajnie zorganizowany.

A w Białej byłam 6 lat temu. Bardzo mi się podobało tak spokojnie.
Ostatnio byłam w Janowie.

A co do współlokatorek chyba najtrudniejszy moment jest wtedy kiedy wszyscy dostają wypisy A ty masz siedzieć i tylko ci ludzie się zmieniają. A ty siedzisz