U mnie też nie bylo niestety. Ale może przez te 2 lata się coś zmienilo ![]()
Też kiedyś myślałam o tym runmagedonie , ale wiedziałam , że na pewno sobie nie poradzę , ale przeżycie na pewno fajne
@Maja.zielonka to wy wszystkie będziecie chudnąć na wiosnę a ja przybierać z brzucholem na lato
moja koleżanka zaczęłam najpierw chodzić na pilates po 3 miesiącach żeby to tam wszystko rozciągnąć i właśnie fizjo pytała czy już może jakieś inne ćwiczenia robić @Mika1 u nas też tak dobrze nie ma w szpitalu, wszystko na własną rękę ale może się coś zmieniło
Dobrze że piszesz o tej appce Lewandowskiej, bo ja też mam dożywotni dostęp, to zobaczę te ćwiczenia po podłogowe.
Ja słyszałam, że 6 miesięcy a najlepiej rok poczekać z bieganiem, chyba że fizjo da wcześniej zielone swiatlo
No właśnie , ja bym się bała szybciej
nie ma jednej daty dla wszystkich kobiet po CC, 3 msc to minimum, a rok to już na pewno luz i bezpieczeństwo, ale niektóre babki wracają wcześniej, jeśli wszystko jest ok. Sama szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie jakbym miała CC i nie mogła przez kolejny rok biegać
po takiej operacji jak najszybciej zaczęłabym pracę z fizjo żeby wrócić do pełnej aktywności
Trzeba słuchać swojego ciała ![]()
Ja do pełnej sprawności po pierwszej cc wróciłam po ok 8 miesiącach, to był ten czas gdzie nie czułam już dyskomfortu. Pełnego czucia nie odzyskałam do tej pory, zobaczymy jak to będzie teraz po drugiej. Pamiętam, że po 2 miesiącach byłam na pierwszym masażu takim relaksacyjnym ale z ominięciem brzucha i od tego momentu powoli, powoli wracałam do aktywności trochę większej niż wejście i zejście po schodach ![]()
Dla mnie największym zdziwieniem było że 4 tygodnie po cc nie byłam w stanie jechać samochodem. W domu już normalnie funkcjonowałam, wydawało mi się że jest wszystko ok i chciałam podjechać do paczkomatu, ale zrezygnowałam od razu. Nawet metra nie przejechałam. Wsiadłam do samochodu i sprawdziłam czy mogę naciskać bez problemu sprzęgło, gaz i hamulec, no i z lewą nogą był problem. Jak naciskałam sprzęgło to strasznie bolała mnie blizna. Słyszałam że niektóre dziewczyny kilka dni po porodzie cc sa w stanie jeździć samochodem, ja odważyłam się dopiero po 6 tygodniach
Oj to faktycznie musiałaś mieć ciężko, bo ja w samochód wsiadłam praktycznie zaraz po wyjściu ze szpitala, jak jechałam na ściągnięcie szwów. Jedynie odczuwałam coś na wybojach ale tak to wszystko bez problemów.
Zazdroszczę. U mnie kilka pierwszych dni to była masakra. Jak bobas się w nocy budził to musiałam męża budzić żeby go przewinął i w tym czasie ja na spokojnie próbowałam wstać z łóżka żeby go nakarmić
Niestety każda z nas się goi inaczej…
Ja w ubiegłym roku miałam laparoskopię, czyli 3 małe dziurki w obrębie brzucha a czułam się jak po jakiejś radykalnej operacji… leżałam plackiem, tak mnie te rany bolały. Dziewczyna która leżała ze mną na sali i miała cięcie jak cesarka lepiej śmigała na drugi dzień niż ja
Została mi też okropna blizna w jednym miejscu. Więc teraz bronie się przed cc rękami i nogami, ale nie wiadomo jak to się skończy ![]()
Baaardzo dziękuje!!!![]()
Ja po drugiej CC wstałam po 6 h i dziewczyna co leżała ze mną była w szoku że ja tak wstałam i poszłam do łazienki się umyć, bo ona nie mogła wstać z łóżka. Potem z dnia na dzień już było tylko lepiej. Fajnie że była fizjo, bo ona powiedziała jak siadać na WC i się wypróżniać jak się podnosić z łóżka, jak kaszleć i kichać. Mega pomocne informacje.
Na szkole rodzenia opowiadała nam położna że miała pod opieką babeczkę taka fitnesiare. I ona jeszcze w połogu poszła biegać z wózkiem i maluchem. I zemdlała w trakcie. Na szczęście szybko jakiś przechodzeń jej pomógł.
@MamaKins ja po pierwszej miała taką jakby przewrażliwiona skórę wokół blizny, i kilka miesięcy po dopiero się na brzuchu położyłam. A teraz blizna wygląda o niebo lepiej, i normalnie czuje skórę ![]()
@Mamaem ja po 5 musiałam przejść już do zwykłej sali, to myślałam że nie dojdę. Ale później zostałam sama z maleństwem to z godziny na godzinę było lepiej ![]()
@daga1271 podziwiam że dałaś rade po 5 godzinach samodzielnie zajmować się dzieckiem
ja dopiero po dobie przeszłam na zwykłą salę, miałam szczęście, że oddział poporodowy był przepełniony i na sali pooperacyjnej spędziłam ponad dobę, gdzie położne zajmowaly sie dziećmi. Ciężko mi było się zajmować synkiem, więc cieszę się że tam synek miał cały czas opiekę i jak był głodny to położne przynosiły mi go do karmienia a później go zabieraly. Ledwo sama wstawałam z łóżka a co dopiero z bobasem więc mega doceniam to że jak prosiłam żeby położna podeszła za godzinę do mnie żeby zabrać ode mnie synka to faktycznie przychodziła więc nie musiałam wołać ani wstawać. No super to było
Jejku! No czasami właśnie takie kobiety, które myślą, że są mega silne mogą się zdziwić, bo ciało się zbuntuje, a połóg to jednak bardzo wymagający okres!
Z tego co piszecie to widzę, że faktycznie gorsza rekonwalescencja jest po CC niż po porodzie naturalnym. Ja po naturalnym po 2 godzinach poszłam się umyć- oczywiście w obstawie męża, ale na własnych nogach i normalnie się synkiem zajmowałam.
Z tym to też różnie bywa, mimo tego że źle znosiłam połóg to byłam w sali z dziewczyną po porodzie SN i ona o wiele gorzej znosiła połóg niż ja.
Nikt się mnie nie pytał czy tak chcę ![]()
![]()
w Wojewódzkim szpitalu też byłam cały dzień na pooperacyjnej, i aż był ze mną znacznie więcej. Trochę się zdziwiłam że mnie tak zostawili. Ale dziewczyny pisały że w powiatowym szpitalu na ogół jest jedną położna na noc, więc nie miał kto mi pomagać.
I to właśnie w szpitalu w Kartuzach?
Tak, dokładnie. Położnych to tam mało jest. Ale blizne mam piękna ![]()