Dzieciaki sa teraz tak cwane , ze jak nauczyciew chca “zabrac” telefon to rzucaja , ze to nie zgodne z prawem … to tez kwestia czasow w jakich zyjemy . Jak ja xhodzilam do szkoly to bym sie nie odwazyla tak przypyskowac do nauczyciela , a w domu by mi bylo glupio powiedziec , ze uzywalam telefonu na lekcji .
Teraz ten szacunek upadl ponizej stanu krytycznego niestety i nie zapowiada sie zeby bylo lepiej
To wszystko prawda
ale dzieci same sobie tych telefonow nie kupuja i jesli chodzi o szacunek do drugiego czlowieka to tez wynosi sie z domu. Im wiecej dzieci wychowywanych przez takich świadomych rodzicow jak nasza forumowa spolecznosc tym wieksza szansa ze jeszcze jest ratunek dla naszego spoleczenstwa ![]()
No właśnie, i tu jest wina rodziców…
Jestem nauczycielem - takze wiem jak jest.
Zaczęlam pracować w szkole w 2013 roku. W gimnazjum. I dalej sie dziwię ze je zlikwidowali. Duzo lepiej się mi pracowalo niż w podstawowce. Łatwiej bylo. Ale no to moje zdanie.
Ja to liczę tylko na to że zanim u syna w klasie zaczną nosić tel do szkoły to wprowadza jakiś ogólny zakaz przynoszenia telefonów do szkoły , bo wiem że to tylko problem wywoła u nas . Nie chciała bym dawać tel synowi za wczesnie , a jak cała klasa będzie miała to i on będzie chciał niestety ![]()
Moja corka nosi ale zostawia w szafce w szatni , chodzi sama czasami do szkoly i beirze telefon zeby dac mi znac ze juz jest na miejscu ![]()
Obawiam się , że mojego syna by korciło do wykorzystania też w innych celach , jak np gry ![]()
Ja jestem w ogóle ciekawa co ta zmiana miała przynieść ![]()
Wg mnie gimnazjum było fajne, dzieciaki już tam były starsze, mniej więcej na podobnym poziomie rozwoju, a teraz w jednej szkole podstawowej są np 7/8 latki i 13 latki.
Jak sama pamiętam, to jak szło się do Gimnazjum, to już był taki inny etap, zachowywało się trochę doroślej, już się nie chodziło do podstawówki, więc już się było Level wyżej ![]()
Z tym telefonem to ciężka sprawa … ja nie chciałabym synowi wdawać za wcześnie telefonu, ale z drugiej strony nie chciałabym żeby czuł się wykluczony, że inni mają a on nie. Ostatnio rozmawiałam z sąsiadką która ma nastoletnich synow i dopiero ostatnio- po przeprowadzce m na wieś dostali telefon żeby dawali im znać jak pociąg będzie miał opóźnienie albo będą musieli wcześniej po nich przyjechać.
Za to moja siostra dostała bardzo szybko telefon bo mu w pierwszej klasie, ale nie używała go w szkole, na przerwach bawiła się z koleżankami i po szkole tak samo.
Mój kuzyn dostał jakoś w wieku 11 lat telefon, ale nikt się z tego tytułu z niego nie śmiał, ani nie był wykluczony. Miał w tym czasie dużo kolegów, którzy go odwiedzali i odwrotnie.
Myślę, że z tym wykluczeniem trochę też sami my, jako rodzice to napędzamy
Ojj juz dzieciaki w 1 czy 2 klasie potrafią się naśmiewać z kolegów/kolezanek… bo czegoś nie mają. Mnie to przeraża.
Teraz przed zwolnieniem mialam pol roku świetlicę z 2 klasą. Ojj nasłuchałam się. Ogolnie pracuje ze starszymi dzieciakami - tak od 5 klasy. Także byl to dla mnie przeskok i spory szok. Że dzieciaki nie są niczym zainteresowane… ze kazda akrywnosc jest na nie. Najlepiej gry na tablicy. I dać im spokoj.
A co do telefonów-ogolnego zakazu raczej nie bedzie. Szkoly wewnętrznie sobie to reguluja.
Anco do.zmiany z gimnazjum na podstawówki - tu juz ocene zostawiam każdemu z.osobna.
Tak tak rodzice głównie nakręcają takie sytuacje, wykluczenia itd często rodzice mówią żeby dziecko czegoś nie robiło, bo będą się z niego śmiać, albo zawstydzają dziecko itp dzieci w większości nie wpadły by na pomysł żeby śmiać się z kogoś przez to że np ma używane ciuchy (za moich czasow dorośli mówili że to coś gorszego)
Dokladnie dzieci potrafia sie zachwalac co maja itp teraz mam komunie i az sie boje co bedzie po
Ja dostałam to a ja to ![]()
To jest straszne jak dzieci chwalą się ile dostały kasy na komunię, jakie prezenty itd moja siostra dostała wcześniej konsole i telefon (mama bardzo była zła na tatę że dostała telefon bez uzgodnienia i tak szybko, no ale to był prezent na mikołaja, więc nie mogła zabrać bo to przecież Mikołaj dał
), więc przez to że już miała dużo rzeczy nie miała potrzeby chwalenia się. Zresztą moja siostra zawsze rozsądnie podchodziła do kwestii pieniędzy, nigdy się nie chwaliła co dostała a na wycieczkach szkolnych zawsze wydawała kasę rozsądnie. Nawet z siostrą często przekonujemy mamę żeby nie kupowała kolejnych „pamiątek” z podróży bo tylko kurz zbierają ![]()
Ten brak wrażliwości, wyśmiewanie się „bo ktoś czegoś nie ma”, już u tak małych dzieci to smutne, że one w tym wieku w ogóle myślą w takich kategoriach. A jednak chłoną wszystko z domu, od rówieśników, z internetu. I potem to widać w klasie. ![]()
![]()
Bo to jest trudne. Ja na pewno ogarniam płacz na głód, myślę że to jest pierwszy rodzaj który kazda z nas rozpoznaje ![]()
@Wesola95 najlepiej jak się odróżnia płacz swojego dziecka od innych.
Ile Twoja siostra ma ? Bo moja 15 i jak w tym roku dostała od nas prezent na święta, a nie kasę to była WDZIĘCZNA, naprawdę aż w szoku byłam, tak bardzo mi dziękowała i mówiła, ze super że to prezent a nie po prostu kasa ![]()
Wiadomo ze prezent bardziej cieszy ![]()
Moja siostra ma 13 lat i mam wrażenie że ona ma więcej oszczędności niż ja ![]()
U nas największym problemem jest rozróżnienie dźwięków wydawanych przez synka od tych wydawanych przez psy
serio … czasami w nocy się przebudzam bo myślę że synek marudzi a to pies ![]()
Nie wiem jak inne Twoje obserwacje takich dzieciaków czy nastolatków, że ciężko ich czymkolwiek zainteresować to jedno ale ja mam wrażenie że te dzieciaki to nic o życiu nie wiedzą i nic po prostu nie potrafią, nic ich nie obchodzi i nie czują żadnego poczucia obowiązku
akurat tutaj mówię na przykładzie własnych doświadczeń bo u mnie sporo jest takich dzieciaków w wieku 12-20 lat. I można powiedzieć że rodzice starają się wychować je jak najlepiej ale to jest jakaś ewidentna bariera która nie wiem skąd się bierze, z obserwacji od innych, z internetu?![]()
Ja jak miałam 12 lat to wiedziałam, że muszę posprzątać swój pokój, pomóc mamie przy sprzątaniu domu, ba już nawet wtedy chyba piekłam ciasta i ogarniałam pranie.
A jak chciałam sobie zarobić trochę pieniędzy to czekałam na wakacje aby pójść do sąsiada zbierać wiśnie czy jabłka. Żeby kupić sobie książki do następnej klasy to najpierw musiałam sprzedać swoje.
A teraz mam wrażenie że ta młodzież czeka na gotowe - przecież wszystko ogarną rodzice, o pieniądze też się nie muszą martwić bo przecież zaraz albo jakieś urodziny, święta wpadną albo dzień babci dziadka - to sypną groszem. Ciężko nawet “dziękuję” usłyszeć.
U nas mają możliwość zarobku w ogrodzie przy zbiorze owoców ale pójdą dopiero wtedy jak zakontraktują z babcią 100% tego co babcia ma ze sprzedaży, inaczej palcem nie kiwną ![]()
Ja ogólnie jestem przerażona tymi dzieciakami, @SylwiaMK @Wesola95 mam nadzieję że Wasze siostry są inne
bardziej poukładane