Jakie macie noworoczne postanowienia na 2026?

Ja też wolę prezent, nawet jak chce coś i np ktoś mnie zapyta co chce i powiem a ta osoba powie masz tu kasę i kup sobie co chciałaś, to ja i tak schowam do portfelam i tego nie kupię :rofl::see_no_evil:

1 polubienie

Mam to samo bo szkoda mi tych pieniedzy wydac :sweat_smile::sweat_smile::sweat_smile: a prezent napewno ucieszyłby :smiling_face_with_three_hearts:

1 polubienie

Na szczęście moja siostra jest bardziej poukładana, sama sobie robi obiady i kolację: ma swoje hobby- jeździ na koniach i żeby mieć tańsze lekcje pomaga na stajni ze sprzątaniem itd zna wartość pieniądza i nie oczekuje że wszystko dostanie

2 polubienia

Moja siostra jest z tych co wszystko ma :face_with_peeking_eye: to moja przyrodnia siostra, jej mam bizneswomen więc nie brakuje jej niczego, no na zbiorach truskawek jej kompletnie nie widzę :see_no_evil: z aktualnych hobby to łażenie po galerii handlowej (mamy włączone swoje lokalizacje więc widzę gdzie co i jak) :see_no_evil: alee całe szczęście nie jest jakaś rozwydrzona i jest naprawdę poukładana dziewczyna, przykłada się do szkoły/nauki i nie ma z nią problemów wychowawczych :pray: jednak gdyby mieszkała i była wychowywana tylko przez mojego tatę to było by zupełnie inaczej :grinning: sprzedawałaby truskawki jak ja za młodu :grinning:

1 polubienie

Niestety dzieciaki bardzo często są wyreczane przez rodziców. Dowiezione pod szkole jak najblizej, plecaki noszone przez rodzicow. W szoku bylam że mają sporo pieniedzy - co chwila po cos do sklepiku czy automatu.
Do tego wielu uczniów z tych mlodszych klas od stop do głów w markowych rzeczach. Plus oczywiście drogie plecaki.
Czy to dobre? To juz każdy rodzic sam ocenia.

Kiedys poprosilam drugoklasistow o sprzątniecie papierków, które zostawili a dwaj mi na to “przecież jest sprzątaczka, to jej obowiązek”. I czlowieka gotuje od środka…

1 polubienie

Ja kiedyś pojechałam do rodziców na kilka dni i powiedziałam mamie że zaprowadzę siostrę do przedszkola (miała wtedy 4 lata). Trochę siostra się zdziwiła że chce z nią iść a nie jechać, a to tylko 400 metrów :see_no_evil: zdecydowanie teraz ludzie za bardzo wyręczają dzieci, ale akurat w kwestii noszenia plecaków to trochę rozumiem. Raz niosłam siostry plecak to aż się zdziwiłam że tyle może ważyć plecak … nie wiem jak jest teraz ale wtedy siostra codziennie musiała nosić książki na wszystkie lekcje do szkoły i zabierała je do domu żeby się nauczyć na kartkówki czy odrobić lekcje

Czasy mamy takie jakie mamy … mam czasem wrazenie , ze dzisiejsze dzieci uwazaja , ze ich jedynym obowiazkuem jest “byc” i isc do szkoly . Ja jak chodzilam do szkoly to musialam pomagac mamie i nie bylo nawet innej opcji , musialam pojsc do sklepu , wyprowadzic psy na spacer , pomoc w sprzataniu czy gotowaniu . Kiedys slyszalam jak dziecko powiedzialo do mamy , ze jej nie pomoae bo “ja sie na tej swiat nie pchalam” strasznie to smutne …
Ale fakt dzieci maja bardzo duzo zadan domowych i nauki , wszyscy nauczyciele zawsze twierdza , ze ich przedmiot jest najwazniejszy a pozniej to wsyztsko sie zbiera … ostatnio moja przyjaciolka poprosila mnie zebym pomogla jej corce w zadaniu domowym z angielskiego , bo mloda sama nie ogarnia a ona nie zna angielskiego i jak niby ma jej pomoc skoro sama nie potrafi tego języka.

1 polubienie

U nas to samo było, mama szła do pracy ja sprzątałam z siostrą w mieszkaniu , wszystko robiliśmy i pomagaliśmy mamie, czasami nawet tacie pomagaliśmy pomalować płot czy przy koszeniu trawy coś , albo jak rodzice budowali dom to też zawsze chcieliśmy pomóc… no i kiedyś to rodzice nas szukali i wołali żeby przyjść do domu a teraz to rodzice na siłę wyganiają dzieci na dwór bo są już „telefony” mojej szwagierki synek to wgl nie chce wyjść na śnieg ani na dwór , 5 min max i do domu . No strasznie smutne… ale najczęściej mówią tak dzieci kiedy rodzice są po rozwodzie i już nie słuchają obu rodziców , bo ktoś nie jest jego mamą czy tatą… ale języka powinni dużo się uczyć, według mnie języków w szkole powinno być więcej albo więcej godzin zamiast historii , język w życiu się przyda a historia ? To lepiej WOT , żeby się dowiedzieć co było niedawno albo co się teraz dzieje w życiu a do czego są potrzebne te wszystkie daty w życiu? Niektóre są ważne okej , ale czy wszystkie ? Powinni uczyć czegoś , co się przyda w życiu, powinien być też jakiś przedmiot o zawodach , żeby wiedzieli co chcą robić w życiu bo co takie dziecko ma widzieć co chce w życiu robić a potem sobie nie radzi w szkole wyższej albo całkiem co innego robi .

1 polubienie

Za czasów naszego dzieciństwa było inaczej, ja jak wracałam że szkoły to musiałam iść na pole pomoc w pieleniu redlinek warzyw czy zbieraniu ziemniaków. Rodzicom się nie przelewało,a więc o markowych ciuchach czy innych luksusów mogłam zapomnieć, ale nie żałuję, bo umiem sobie poradzić w dzisiejszym życiu, a nasze dzieci nie wiem czy właśnie dadzą sobie radę… Bo myślą że wszystko in się należy bez jakiej kolwiek pracy.

Dokładnie, ja pierwsze markowe buty miałam jak sobie sama na nie zarobiłam … no ale mój znajomy nie kupował swoim dzieciom butów markowych , bo stwierdził że nie będzie wydawać tyle kasy dla dzieci do przedszkola jak inne są też dobre i tańsze a wydatków jest innych o wiele więcej, to dzieci zaczęły się wyśmiewać jakie on ma buty a dzieci 5/6 lat . To jest straszne , że dzieci w takim wieku już piwkzuja sobie jakie mają znaczki

To smutne że teraz dzieci trzeba wyganiać na dwór, ostatnio widziałam filmik na IG gdzie ojciec dał karę dziecku i ta kara było że miał znaleźć sobie zajęcie na dworze, bo gdyby dostał karę że nie może wychodzić z domu to byłaby nagroda dla tego dziecka. Smutne czasy nastały. Mam nadzieję że mój synek mimo wszystko będzie chciał się bawić na dworze i nie będzie czuł presji ze strony kolegów że oni ciągle grają itd
Ja w dzieciństwie uwielbiałam na wakacjach jedzic do dziadków i dorabiać sobie zbierając truskawki. Nawet jeśli bym za to miała pieniędzy nie dostać to i tak bym zbierała, bi super mi się wtedy spędzało czas z rodziną

1 polubienie

Moja corka ma 9 lat i akurat lubi wychodzic na dwor potrafi siedziec pol dnia czy zima czy lato :smiling_face_with_three_hearts::rofl: chodza na plac zabaw, skate park ale tak jak piszecie nie ktorych ciezko wyciagnac na dwor

O taaak , zreszta ja uwazam , ze dzieci powinny uczyc sie przyszyc guzik a nie spiewac na muzyce , powinny umiec pisac CV a nie rozprawek na milion slow , powinny wiedziec gdzie jest jaki organ w ciele a nie budowy pantofelka , zamiast plastyki (bo nie rozumiem z jakiej racji nauczyciel ma oceniac talent , tak samo jak w muzyce) powinny uczyc sie przydatmych rzeczy. Bo co z tego , ze potrafia obliczyc pierwiastek z jakiejsc liczny jak nie potrafia codziennych rzeczy . A z historia mam to samo , po co mi wiedziec kiedy umarl Faraon , jak dzieci nie wiedza co sie obecnie dzieje na swiecie albo kiedy byly nasze wojny , , historii sama pamietam , ze zawsze kazda klase zaczynalismy wlasnie od piramid a komczylismy na tym do czego akurat zdazylismy sie wyrobić. Malo tego te wszystkie daty bitew , wojen , urodzen roznych ludzi a nie wiedza kto jest prezydentem .
Jezykie obce to podstawa , sama chxe aby moja corka poszla do przedszkola za granice i odrazu wychowac ja w 2 jezykach a pozniej dolozyc angielski , bo to juz absolutne “must have” pozniej w moim rejonie nie bedzie nigdy musiala pracowac fizycznie , bo nawet nez wyksztalcenia wszedzie przyjmą ją z pocalowaniem reki

1 polubienie

Ooooo ale takie prawdziwe !

Na swoim przykładzie nawet mogę powiedzieć, że nie umiem zmienić opony w aucie, ale za to doskonale pamiętam że PI to 3,14 (nigdy mi się to nie przydało) :woman_facepalming:

Mi to się wgl marzy żeby mój mąż mówił dużo do naszego synka po angielsku (mówi o wiele lepiej niż ja) i będę go próbowała do tego przekonać, żeby maluch miał lepiej w przyszłości :grinning:

1 polubienie

Mi się teoche matematyki i chemii przydało w moim zawodzie :face_with_hand_over_mouth: ale faktycznie, wiekszosc wiedzy bezużytecznych nauczyłam się w szkole :rofl:

Miedzy innymi ze szkoły wyniosłam długopis :smiley:

1 polubienie

Matko ja to wogole ze szkoly nic nie pamietam ale corka jest w 3 klasie podstawowki to przypominam sobie od podstaw :rofl::rofl::rofl:

1 polubienie

O to to !
Ja szkole przeszlam obu szybciej a wszytsko postawilam na angielski wlasnie i troche niemieckiego . Pozniej w pracy ten niemiecki wskoczyl na wyzszy level i teraz dogadam sie bez problemu co rowniez wiaze sie z fajna praca w niemczech .
Fakt z pi to ewentualnie mozna w milionerach probowac :rofl:
@Efektdomi hahaha dlugopis i kilka flamastrow :rofl:

Ja nie wiem dlaczego ale pamietam cykl rozwojowy paprotniakow i podzial komorki :joy: ale fakt jest mnostwo bezużytecznych wiadomosci, ale jak rozliczyc pit, czy ogarnac dowod osobisty to juz nie.
Moja znajoma ma corke -18lat w tym roku i siedzimy na kawie-cora pojechala na badania do prawa jazdy i pisala do niej czy lekarzowi musi mowic ze bierze antykoncepcje albo jak bedzie miala mierzony cukier…
Dowod musiala skladac z nia bo appki nie ogarniala.
@Wesola95 ja zbieralam truskawki :joy: caly jeden dzien. Za 30dyszki kupilam karte zeby doladowac telefon (wtedy smski byly za 50gr) zuzylam ja w jeden dzien :joy:
Ale po tym doswiadczeniu kolejne karty kupowalam juz tylko za swoje i nauczylam sie puszczac strzalki :joy::joy::joy:

2 polubienia

Najgorzej jak chciałam raz pomóc siostrze w lekcjach z matematyki- obie z mamą stwierdziły że szybciej spisać zadanie z internetu zamiast dojść samodzielnie do rozwiązania bo to trudne …
Ja na szczęście w liceum miałam super nauczycieli, którzy uczyli nas jak napisać list motywacyjny, cv i wiele innych przydatnych w życiu rzeczy. A już najlepiej wspominam naukę jazdy samochodem ;D instruktor uczył mnie jazdy takiej żebym po egzaminie sobie poradziła, czyli jak wyprzedzać, jak parkować (poza egzaminem :joy:). A jak przekroczyłam prędkość na drodze krajowej to skomentował że mam uważać bo powyżej 120 znak „l” spada z dachu :joy: