Tak to prawda , dobrze miec o tym swiadomosc bo nieraz w tym zabieganym zyciu mozemy duzo przeoczyc
Zmiany sa nie raz dobre
powodzenia
A rozmawiałaś czy jest dla was obojga miejsce?
Teoretycznie z tego co się orientowałam to można jeszcze wystąpić o zmianę wymiaru i to chroni przed zwolnieniem ale nie przed likwidacją stanowiska.
Niby dług ma , komornik zajął mu konto ale tam nic nie wpływa wiec nic mu nie zciągnie…na siebie nic też nie ma wiec mu nie zabiorą… zamknąć też go nie zamknęli więc tak naprawdę ma wywalone i podobno później mogą mu ten dług umożyć .
Szukaj innej pracy może akurat znajdziesz lepszą. Nie ma co się stresować, skoro jeszcze kilka miesięcy to na spokojnie masz czas rozejrzeć się za jakąś fajną ofertą.
Na dwie osoby miejsca nie ma więc albo ona albo ja. ![]()
Na wsi u moich rodziców była taka para, że razem mieszkali, 4 dzieci mieli, ale ona była zgłoszona jako samotna matka i alimenty od państwa dostawała i z tego żyli bo oboje nie pracowali. I po paru latach ona odeszła od niego a on został z mega długiem, dzieci zostawiła, i nie chciał dalej iść do pracy bo już miał takie długi, że komornik za dużo by mu zabierał. Ale nie wiedziałam że takie długi można umorzyć, porażka
To poczytaj jak wygląda ta zmiana wymiaru pracy ona chyba przez rok cię chroni. Zobaczysz jak się rozwinie sytuacja czy np. wrócisz i jednak znajdą dla was obojga pracę. W między czasie też bym szukała już czegoś nowego. Zawsze może się okazać że trafi ci się fajniejsza oferta pełna nowych wyzwań i możliwości
To jest coś co bardzo mnie stresuje, powrót do starej pracy planuję po nowym roku i nie wiem co to będzie , jak się odnajdziemy wszyscy, chętnie poczytam o waszych doświadczeniach ![]()
Też nie wiedziałam mąż gdzieś wyczytał że jak córka będzie pelnoletnia i nie będzie coś odnawiać to długi umożone … masakra a co chwilę słyszę jak kolesie kombinują żeby im komornik kasy nie zabrał za alimenty , umawiają się z pracodawcą że dostanie do ręki i bez umowy itp.
To nie jest takie umorzenie, a upadłość konsumencka, która swoją drogą też nie jest łatwa, bo to nie jest tak, że dług automatycznie znika. Cały majątek przejmuje syndyk, który z majątku spłaca wierzycieli. Jesli majątku żadnego nie ma, to owszem można ten dług umorzyć, ale musi o tym zadecydować sąd, a akurat dług alimentacyjny nie podlega umorzeniu
Zazwyczaj Alimenciarze jeszcze przed sądowym przyznaniu alimentów przepisują majątki na kogoś z rodziny…my ostatnio kupowaliśmy działkę niby od kobiety z nią podpisywaliśmy umowe a kolo niej siedział brat który tą działkę niby dał za darmo . Jak się okazało bo się zgadaliśmy to powiedział że przed rozwodem dał w darowiznie siostrze zeby nic na siebie niemal
Jeszcze o tym opowiada, jakby było czym się chwalić.
No to dobrze, bo wiadomo, że komuś może podwinąć się noga, gdzieś te kredyty mogą go przytłoczyć, ale nie zapłacone alimenty to już czyjś wybór
Z drugiej strony, to jednak wiesz wiecie tyle ile wam powiedzieli, a nie wiecie jaka jest historia, która do rozwodu doprowadziła. Może żona go zdradzała na prawo i lewo, więc nie chciał się z nią dzielić majątkiem i wolał zrobić to w taki sposób. No sytuację są różne. Ja też mam kolegę, który na początku płacił swojej kobiecie na córkę, zabierał ją kiedy mógł, płacił sam z siebie, bo nawet nie mieli sprawy sądowej, a finalnie kobieta uciekła za granicę, dziecko mu zostawiła, a pieniędzy nie daje żadnych, więc to nie tylko alimenciarze, ale kobiety też trafiają się bardzo nieuczciwe.
Oczywiście, ze dobrze. W końcu dziecko samo się nie zrobiło, więc dlaczego ma być wychowywane i utrzymywane tylko przez jednego rodzica
No zdecydowanie, coraz dziwniejsze sytuację się słyszy. Mi się wydawało, że kobieta zawsze z dzieckiem zostanie, a znam kilka już takich przypadków gdzie kobieta ucieka
No tak kobiety też się zdarzają takie ale to one też do alimenciarzy się zaliczają , to ogółem jest. A co do faceta co sprzedał działkę przez siostrę to mieszka obok nas to nasz sasiad będzie. Rozeszli się bez wiekszego powodu jak to mówią wypalenie …chociaż dla mnie to nie jest powód…a wymówka
Ja tak samo właśnie … więc już nie wiem
Dokładnie. Sama mam w gronie znajomych chłopaka, co został sam z synem z autyzmem. Co więcej, to w sumie on go matce odebrał, bo ona się nad młodym znęcała…