Dzisiaj będę w Rossmannie, to z ciekawości sprawdzę też u siebie
Dokładnie tak! W mniejszych gminach częściej czuć życzliwość i ludzkie podejście. W miastach bywa sztywno, jakbyś komuś dzień zepsuł, że w ogóle czegoś chcesz.
Haha nie słyszałam takiego określenia ale widocznie coś w tym jest
Serio nie widziałaś chytrej baby z Radomia
hahahahha koniecznie to musisz nadrobic ![]()
I co Była u Ciebie ?
Haha ja kojarzę i często wspominam ![]()
![]()
Wiesz, że zapomniałam sprawdzić ![]()
![]()
Dziś lub jutro będę znowu, to mam nadzieję, że będę o niej pamiętac ![]()
![]()
Hahahh, zdarza się ![]()
Heh też kojarzę jej akcje ;p
Wpisz sobie w internecie, odrazu wyskoczy ![]()
dla tego ja nie lubię chodzić po tych wszystkich urzędach jak mam patrzeć na te panie co siedzą tam za karę to się odechciewa wszystkiego
ono to już dawno było , ale dobrze to kojarzę ;p
Ja też. W ogóle nie lubię jak ktoś wygląda w pracy jak za karę, czy to urzędnik, czy fryzjer, czy kasjer…
U mnie po ciąży cera stała się piękniejsza. Był okres że było fatalnie ale teraz jest naprawdę dobrze. Nie maluje się zbyt mocno. Makijaż zajmuje mi z 10 min może. Moim ulubionym kosmetykiem stał się ostatnio rozświetlacz w pudrze.
Wiem, że każdy może mieć gorszy dzień, ale jak to się robi codziennością, to aż się nie chce wracać. Zupełnie inaczej, jak ktoś jest choć trochę zaangażowany i miły, od razu atmosfera lepsza, nawet przy zwykłych sprawach.
Tak nawet pani w sklepie która jest uśmiechnięta to aż chce się zakupy robić. Albo gdzie kolwiek. Najgorsze są panie na poczcie stukające tymi pieczątkami i patrzące z pod okularów to aż strach się bać. ![]()
![]()
No najgorzej jak ktoś ma zły humor i w pracy jest jak za kare. Aż strach się bać!
Dokładnie, ja też pracowałam kiedyś w markecie, akurat na kasie. Zawsze mówiłam dzień dobry, dziękuję i do widzenia. Nigdy nie przelewałam swojego złego humoru na klientów, bo niby czemu
Taki podstawowy szacunek naprawdę wiele zmienia, zarówno dla klientów, jak i dla samego siebie.
No dokładnie. Co klientów obchodzi, czy mam zły dzień, czy też nie. Jesli na tyle humor utrudnia mi pracę, to po prostu biorę urlop i zostaje w domu. Nikt nie ma ochoty na moje humorki patrzeć.
A takie podstawowe zwroty w pracy to po prostu minimum, które powinno się wynieść z domu