Mleko Modyfikowane - co polecacie?

@daga1271 o tym lekarzu to mogłaby sporo historii napisać, aż się dziwię że dalej jest lekarzem … w sumie to się nie dziwię dlaczego dużo mam woli skonsultować na różnych forach czy fb dolegliwości dziecka zanim pojedzie do lekarza

1 polubienie

Nam przy pierwszym dziecku położna poleciła mleko Smilk Max i sprawdziło się u nas naprawdę super – bez zaparć i problemów brzuszkowych. Do tej pory używamy go również przy drugim maluszku. Mam też wrażenie, że wiele innych mlek mm miało dość intensywny, nieprzyjemny zapach, a to pachnie zdecydowanie łagodniej. Najważniejsze jednak, że dzieci dobrze je tolerują i nie mamy po nim żadnych dolegliwości.

Co do zapachu to faktycznie jest okropny , my mamy Bebiko może nie jest jakoś bardzo mocny ten zapach ale jak myje butelkę to jest naprawdę nie przyjemny no i maluszkowi zaraz po wypiciu też czuć ten zapach z dziunia ale szybko to mija . Najgorsze są te mleka specjalistyczne siostra miała do dziecka specjalne na skazę białkową te to dopiero śmierdziało mi się aż robiło niedobrze

Moj synek pił bebilon pepti i tez okropny smak i zapach :frowning:

Mogę się mylić, ale gdzieś czytałam, że mleko smilk nie spełnia wymogów europejskich pod względem mleka modyfikowanego przez to że zawiera tłuszcze zwierzęce. Przez to podlega pod nadzór weterynaryjny. Czytałam bardzo dużo pozytywnych opini o tym mleku ale chyba jednak bałabym się pisać dziecku jeśli producent nie jest tak kontrolowany jak inni.

My mamy mleko nan supremepro, w smaku jest ok i ma bardzo dobre opinie. Kupiłam to mleko głównie dlatego że w szpitalu takie dawali

U nas Hipp jak na razie się sprawdza

Z pierwszym dzieckiem męczyłam się kpi. Chodziłam ja zombie i byłam zmęczona i nieszczęśliwa. Córka miała problem z wędzidełkiem i się nie przystawiła już po przycięciu, bo z butelki leci lepiej… 2 miesiące wytrzymałam i to była gehenna dla mnie i męża. Ciągłe mycie, sterylizacja i karmienie, a do tego córka od początku miała problemy brzuszkowe.
Teraz z synem miałam nadzieję, że uda się karmić piersią, bo się przystawił, ale co z tego jak cały dzień był na cycku i się nie najadał i tracił na wadze. Stwierdziłam, że nie dam rady przy półtorarocznej córce na siłę walczyć o to i po tygodniu już karmimy mm i o dziwo mały nie ma problemów i lepiej śpi niż córka wtedy. Położna środowiskowa nie nalega na karmienie piersią i popiera moją decyzję, bo szczęśliwi rodzice to szczęśliwe dzieci. Dopiero teraz jestem w stanie cieszyć się noworodkiem, a z córką przez problemy z karmieniem nie potrafiłam. Wiadomo jest mi trochę przykro, że się nie udało, ale widzę, że to była dobra decyzja dla nas.

2 polubienia

@ironiczniepateyczna chyba właśnie takiej odpowiedzi potrzebowałam :wink: pomęczę się jeszcze tydzień i jak nie uda mi się zwiększyć pokarmu i przestawić bobasa na KP to rezygnuje z KPI + dokarmianie mm i przejdziemy na MM bo za dużo czasu tracę na odciąganie, mycie i sterylizację. Wolałabym ten czas poświęcić synkowi

1 polubienie

Wiadomo spróbować warto, ale to już nie są te czasy, żeby na siłę się katowac. Dzieci karmione mm wcale nie są gorsze, mniej szczęśliwe czy bardziej chorowite jak to się kiedyś mówiło kobietom, żeby wpędzić je w poczucie winy.
Niestety nie wszystkie jesteśmy stworzone do karmienia, tak jak nie wszystkie mają łatwe porody czy znośną ciążę. Nie karmiąc też można dać dużo bliskości dziecku i ja właśnie żałuję, że przy pierwszej córce za wszelka cenę walczyłam o karmienie, a najlepsze chwile nam uciekały i nie potrafiliśmy się cieszyć :slight_smile:

2 polubienia

A no i jeszcze druga sprawa to na przykład my z pierwszym dzieckiem sterylizowaliśmy laktator i butelki za każdym razem, bo zwykle producenci tak piszą, a teraz położna nam powiedziała, że tak naprawdę wystarczy raz dziennie, a tak to umyć i po prostu wrzątkiem polać. Także sami sobie dokładaliśmy roboty :smiley:

Ja największy problem miałam z przystawieniem córki. Na obrazkach to zawsze te mamy z dzieciaczkami tak pięknie przytulone wyglądają, a ja no jakoś nie umiałam :joy: ale ja mam też duże piersi, które dodatkowo mi tego nie ułatwiały

1 polubienie

Mi na początku wstyd było mówić innym kobietom że nie wychodzi mi karmienie piersią, że brałam CDL i dalej nic to nie pomogło. Dopiero teraz po kilku miesiącach ogarnęłam że to co mówisz to prawda - każda miała jakiś problem do przejścia przy kp. Teraz dopiero wiem że to nie jest tak naturalne i intuicyjne jak wcześniej mi się wydawało i żaden powód do wstydu że kp nie wyszło

1 polubienie

Dokładnie. Jak ma się pokarm to można być kpi a jak nie to mm też jest po coś stworzone. Mama która nie karmi piersią nie jest Góraszka. Ważne żeby dziecko miało pełny brzuszek :grin::grin: jedynie co to nie bardzo rozumiem mamy które nie chcą spróbować w ogóle. Ale to ich sprawa

2 polubienia

najważniejszy jest komfort psychiczny mamy i bezpieczeństwo dziecka. czy to kpi, czy kp, czy mm, najważniejsze jest to by dziecko było zaopiekowane, a mama spokojna.

2 polubienia

Ja nie mogłam jakoś sama sobie jakby wybaczyć, że tak szybko się poddałam, ale podejrzewam, że to przez nacisk społeczeństwa na KP i demonizowanie MM. Całe szczęście już teraz mówi się również o tej „ciemniejszej” stronie karmienia piersią

To masz oczywiście rację , że to nie powód do wstydu , ważne że się próbuje , :smiling_face: ważne , że maluch najedzony nic innego się nie liczy :smiling_face::smiling_face:

Wyladowalam z Guciem w Wigilie w szpitalu i mialam meeega rozmowe z jedna z poloznych. Podzielila sie swoja historia, gdzie po urodzeniu nie mogla rozkrecic laktacji, nakarmic syna. Nie chciala podac MM bo przeciez jest polozna, teorie zna i trasznie sie w tym zatracila. Psychicznie ciezko to to przezyla. Finalnie jej kolezanki, dokarmily malego. Daly jej odpoczac, podstawily pozniej laktator i po malutku udalo sie rozkrecic laktacje.
To wazne zeby miec obok siebie osoby, ktore poprosza o wsparcie lub go udziela :heart:

1 polubienie

Czemu byliście w szpitalu? Wsyztsko oki?

A historia z położna idealnie pokazuje, że nawet osoby “z branży” są tylko albo i aż ludźmi i wsparcie kogoś bliskiego jest nieocenione 🫶🏼

Gucio po wyjsciu ze szpitala dostal zoltaczki. Bylismy w poniedzialek na naswietlaniu na dobe. I w Wigilie wieczorem musielismy pojechac na kontrole, na cale szczescie nie musielismy juz zostawac na noc.

Uff to chociaż tyle dobrego