Nowy rok 2026/ Sylwester

Co do rodzin zastępczych to oczywiście są też takie dla korzyści. Jednak jest też mnóstwo prawdziwych rodzin zastępczych , które robią to wszystko z dobroci . Byłam kilka lat koordynatorem w rodzinach zastępczych i kontrolowałam , pomagałam w domach gdzie były dzieci. I da się zauważyć czy te dzieci są szczęśliwe czy nie. Całe szczęście nie było sytuacji u mnie , żeby dzieciom w rodzinie zastępczej działa się krzywda. Były rodziny gdzie dzieci mówiły do osób prowadzących rodzinę zastępczą - mamo , tato. Dzieci , które nawet jako dorosłe , zakładały swoje rodziny i nadal odwiedzali rodzinę zastępczą . Były też takie dzieci , które mówiły , że jest lepiej niż w domu dziecka. Bo mają lepsze warunki do życia , ale miłości pięknej nie było. Ważne , że był szacunek i właśnie te lepsze warunki niż w domu dziecka. Rodziny zastępcze robią naprawdę dużo dla tych dzieci a dzieciaki są najzwyczajniej szczęśliwe. Mają chociaż namiastkę normalności. Co do adopcji to warunki są bardziej restrykcyjne , ponieważ tam dziecko idzie już na stałe. Jest „oddane” rodzinom adopcyjnym i nie można już tak sobie zapakować i powiedzieć , że zabieramy dziecko. W rodzinie zastępczej w każdej chwili dziecko może być odebrane

Cześć :heart:
Dzięki, u nas w miarę spokojnie. :wink: Plany raczej bez wielkich rewolucji. Najważniejsze to zdrowie, trochę więcej spokoju i czasu dla siebie i rodziny. Taki zwykły, dobry rok. Wszystkiego dobrego dla Was i dzieciaków :four_leaf_clover: My też mieliśmy bardzo spokojnego Sylwestra, w domu, bez fajerwerków i szaleństw i powiem szczerze, wcale mi tego nie brakowa.

Aż mi się przypomniało jak z pracy byłam na wolontariacie u rodziny zastępczej. Pomagaliśmy w pracach ogrodowych. Ta rodzina była wspaniała i dzieci w tej rodzinie zastępczej miały o wiele lepiej niż niektóre dzieci w „normalnych” rodzinach. Dzieci miały wsparcie w swoim hobby, jeździły na zajęcia dodatkowe, na treningi, jeden chłopiec uwielbiał jeździć na desce to zrobili mu skate park w ogródku, żeby miał więcej czasu na trening . Mimo tego że mieli dużo dzieci pod opieką to każdemu dziecko poświęcali wystarczająca ilość czasu.
Podziwiam rodziny zastępcze. Ja nie potrafiłabym zajmować się dzieckiem, a później oddać je do rodziny adopcyjnej

1 polubienie

Z jednej strony dobrze że są te kontrole dla rodzin zastępczych i adopcyjnych ale jeśli są one czesto to takie najeżdżanie w sumie na ich życie. Mnie by to strasznie denerwowało.
Ale fajnie że w tych rodzinach dzieci otrzymują lepsze życie, a co do miłości w takiej rodzinie wiadomo inaczej jest z miłością matki do własnego dziecka a inqczej kiedy bierzemy tak naprawdę cudze dziecko pod opiekę.

Dlatego właśnie nie można wszystkich wrzucać do jednego worka bo są naprawdę cudowne rodziny. I fakt biorą za to pieniądze , ale same pomyślcie ile oni mają wydatków… każde dziecko ubrać , nakarmić , paliwo żeby zawieźć do szkoły , przedszkola , na różne zajęcia. Jeden chłopiec potrafił raz w tygodniu połamać okulary :see_no_evil: to też ogromne koszta. Dlatego ja im nie zazdroszczę tych pieniędzy a przecież każdy z nas mógłby zostać rodzina zastępczą. A ile też kłopotu mają bo to często dzieci z różnych interwencji po przejściach ….

1 polubienie

Dokladnie duzo ludzi zaraz przelicza ile to ta rodzina nie ma pieniedzy itp a nikt nie patrzy ile to tez wydatkow , poswiecenia itp :slight_smile:

No dokładnie, przecież na byciu rodzina zastępcza nie zarabia się kokosów. Właśnie ta rodzina zastępcza mówiła że niby zarabiają 4 tys miesięcznie za bycie rodziną rodzina zastępcza, a chodząc do pracy zarabiałaby o wiele więcej. A świadczenia na dzieci w 100% przeznaczane są na ich potrzeby.

Tam dostaje się pieniądze na każde dziecko a do tego w zależności od jego wieku. Bo im mniejsze dziecko tym większe pieniądze. Ja nie miałabym tyle wytrwałości żeby zająć się prowadzaniem rodziny zastępczej. I też trzeba spełniać odpowiednie warunki mieszkaniowe itp. Do tego są rodziny zastępcze zawodowe i niezawodowe. Czyli jedna dodatkowo pracują na etacie a inne zajmują się tylko rodziną zastępczą.

Znam 2 rodziny zastępcze i naprawdę dzieciaki mają szczęście trafiając do nich.
Ale znam też jedną, która mam wrażenie zrobila z tego biznes. Albo chciała zrobic.

1 polubienie

A no niestety, ja uważam, że światem rządzi pieniądz :woman_shrugging:t3: są osoby, które wykładają cale serce w to co robią, są chętne do pomocy itp. Ale też sa takie, ktore kalkulują wszystko czy aby na bank sie to opłaca. Jak w sumie spoko jest kalkulowac tak w tym przypadku konkretnym chyba liczy sie cos wiecej niz tylko kasa bo to chodzi o żywe istoty, które potrzebuja miłości bardziej niz nam sie wydaje :smiling_face_with_tear:
Ja wiem, że nie byłabym w stanie dać im wszystkiego co potrzebują :woman_shrugging:t3:

Ale tak naprawdę to nawet własnemu dziecku nie jesteś w stanie dać wszystkiego. Zawsze można więcej , bardziej , lepiej. Chodzi o to żeby dać tyle ile możesz. Nie musi to być wszystko a nawet mniej a od serca. Ja nie nadawałbym się na rodzinę zastępczą , nie miałabym nawet tyle cierpliwości bo te dzieci , no cóż potrafią dać się we znaki…. Nie jest to takie słodkie jak się wydaje bo dzieci z problemami , traumami mają szczególne potrzeby , wymagania.

Tak tak oprócz wynagrodzenia dostają jeszcze pieniądze na każde dziecko i dodatkowo 800 plus więc łącznie jakieś 2 tys na dziecko i akurat uważam że to jest w sam raz żeby zapewnić dziecku godne warunki, wysłać na wycieczkę, kolonie, kupić ubrania jedzenie itp nie wyobrażam sobie że ktoś mógłby zrobić z tego biznes :frowning:

1 polubienie

Jestem w szoku że w tych latach jeszcze ktoś potrafi coś takiego powiedzieć , alko w ciąży to zło i koniec kropka

1 polubienie

Ja się bałam w ciąży nawet wziąć laktuloze jak przeczytałam że ta którą kupiłam ma śladowe ilości etanolu, więc kupiłam inną, a ta śladowa ilość to było mniej niż np w kefirze (przynajmniej tak chat gpt mi napisał :joy:). Później zaczęłam googlować który kefir nie zawiera etanolu i wyszło że prawie kazdy :see_no_evil:

1 polubienie

Ja to w ogóle sobie nie wyobrażam w ciąży pić alkoholu, nawet symbolicznie. Nawet cukierka z alkoholem nie zjadam karmiąc piersią. Wiem że są takie co wytrzymać nie mogą , i wypijają te drinki i doczekują pomiędzy karmieniami, ale to już nie jest normalne , to już chyba jakaś choroba alkoholowa, że ktoś musi nie wytrzyma bez wypicia drinka

1 polubienie

Ja w ogole nie rozumiem takiego pociagu do alkoholu . Nie mialam nigdy z tym problemu . Wlasciwie w ogole nie pilam przed ciaza a jesli juz to raczej na zasadzie probowania . Przykladowo kupilam jakis alkohol zrobilam sobie drinka i reszta stala w szafce i czekala az ktos przyjedzie i wypije :see_no_evil: teraz tez mnie nie ciagnie . Piwa w ogole nie lubie , jedynie karmi mi odpowiada , ale w sumie to piwo tylko z nazwy , bo bez procentow (nie wiem czy wiecie ale kilkanascie lat temu karmi mialo sladowe ilosci alkohoku , na tyle butelki mozna bylo wyczytac , ze w butelce znajduje sie mniej niz 0,02% alkoholu ) teraz juz jest zupelnie 0,0

Moja znajoma ogólnie nie piję alkoholu i tym bardziej byłam w szoku jak ją zobaczyłam w ciąży z lampką wina. A ona , że jak zakazane to bardziej jej się chce. Maskara….

1 polubienie

To rzeczywiście masakra , takiego podejścia to już całkiem nie rozumiem , :weary::weary: wtedy ludzie się dziwią , że dzieci chorują, przez ludzką głupotę :persevere:

1 polubienie

Dokładnie :confused: taka bezmyślność kobiety , tyle że dziecko później przez to cierpi. Tak samo jest z papierosami. Też często widzę palące kobiety i bardzo mnie to dziwi. O alkoholu mówi się często a o papierosach niekoniecznie. One też potrafią mieć bardzo szkodliwy wpływ na ciążę

Mojej kolezanki meza kuzynka … mowila , ze chyba jest w ciazy a pila , bo “pewnie jeszcze nie ma.serduszka” i pomyslec , ze niektorzy tyle lat sie stataja ! Dbaja o siebie , leczą , stają na rzesach … i nic … a takim to przychodzi ot tak …