Podziękowania dla ginekologa/poloznej

@ewelka8990 na miesiac , reszte z napiwkow
@Mamamiski dzialo sie to dobre 9 lat lemu wiec mam nadzieje , ze cos sie zmienilo ,jednak niestety tak bylo . Wielokrotnie rozmawialam wtedy z tamtejszymi kelnerami i dopytywalam o to .
@MojeM1 ja dalam bombonierki paniom salowym rownez , fakt byly naprawde przekochane . Po porodzie bylam strasznie glodna i nagle przyszla ta pani i mówi “kochanie zostawilam Ci obiadek , zaraz Ci podgrzeje i przyniose” :face_holding_back_tears::face_holding_back_tears:
Pozniej tez przyniosla nam wentylator ,bo w pokoju mielismy 32 stopnie

1 polubienie

To u mnie salowe nie były takie miłe. Pierwszego dnia byłam na patologii i okazało się że pierwszego dnia drugie danie mi się nie należy a byłam mega glodna bo zjadłam bardzo lekkie śniadanie bo nie byłam pewna czy w dzień przyjęcia nie będę mieć cc. Dziewczynę obok mnie w porze obiadowej zabierali już na porodówkę, tamta dziewczyna chyba z 10 razy mówiła że ona nie chce bo i tak nie zje … no i wcisnęła jej ten obiad jak już wychodziła z sali, a do mnie wypaliła z tekstem że ja nie dostanę bo jestem pierwszy dzień. Wiecie … gdyby mi najpierw powiedziała że nie dostanę to przejęłabym drugie danie od tamtej dziewczyny, a tak to siedziałam głodna do 17, aż mąż przywiezie mi obiad

Ja leżalam łącznie 10 dni w szpitalu. Na przedporidowej i potem juz z Synkiem. Przewinelo sie tyle zmian, że musiałabym cos kupić wielu paniom/panom. Może jakbym rodzila sn z jedna polozna i faktycznie bylaby to cud kobieta ktora by mi mega pomogla - to bym sie zastanowila nad upominkiem jakims (pewnie cos slodkiego).

Moja koleżanka pracowała jako kelnerko-barmanka w małym mieście. I też tam miala dostawać chyba 600 zł, ale to było 15 lat temu. I finalnie raz jej zapłacił, potem miał opóźnienie i po kolejnym miesiącu ja zwolnił że beznadziejnie pracuje :crazy_face: napiwków tam nikt nie dawał

No powiem Wam że ja byłam ze starszą córka ale to przed Świętami w listopadzie w restauracji gdzie kelnerka doliczyła mi do rachunku opłatę serwisową 60 zł :roll_eyes: no powiem Wam ze miałam zostawić napiwek ale jak to zobaczyłam to zdębiałam . Przyjechali do mnie wujek z dziewczyną i moja ciocia wiec kelnerce ukradkiem powiedziałam ze to moi goście i ze ja bede na koniec kartą płaciła wiec jej kiwne głową kiedy już mogę podejść zapłacić. Podeszlam i juz miałam paragon z cala kwotą wydrukowany - pytala czy może tyle doliczyć tej opłaty serwisowej no wiec wiecie oczy jak pięć zlotych ale no powiem żeby anulowała ? Zapłaciłam 460 zl wtedy i dałabym 40 zl napiwku , ale jak juz doliczyli 60 zl to nie dawałam nic , smacznie bylo i muzyka na żywo nam sie trafila nawet, glos niebianski dziewczyny .

A za co ta oplata ? Pierwszy raz spotykam sie z takim czyms :face_with_hand_over_mouth:

Jakiś procent rachunku doliczony ustalony odgórnie wg restauracji jak jest np powyżej 4 osob badz zorganizowane wycieczki - jest to kasa dla kelnerów , barmanów to ich wynagrodzenie.
Ja w menu nie widziałam takiej adnotacji a powinna być moim zdaniem napisana jasno i klarownie.

2 polubienia

O kurcze nawet nie wiedziałam ze takke cos jest :face_with_hand_over_mouth:

Często spotkałam się z opłatą serwisową ale jak jest więcej niż 8-10 osób i wtedy jest to jasne napisane w menu. Nie powinno doliczaj jeśli nie ma takiej adnotacji w menu

Znajomy kurier mówil, że w okresie przedświątecznym ma dobrą premie z napiwków właśnie. Kumpel pracował chwilę jako listonosz i tam to dopiero były napiwki. Miał portfel wypchany drobnymi jak koszyk na ofiarę :sweat_smile: mówił że najwięcej napiwków dostawał od ludzi starszych którym przynosił emerytury czy renty
@MamaSloneczka to doliczyli Ci coś takiego jak coperto we Włoszech. W najtańszej knajpie po 2 € od osoby za to że jest stolik nakryty

1 polubienie

Moją pierwszą ciążę prowadziło dwóch lekarzy, ten do którego jeździłam prywatnie za każdą wizytę liczył sobie prawie 400 zł i uważałam, że to już wystarczy. Dla Pani doktor z mojej przychodni przygotowałam coś na słodko, bo bardzo dużo mi pomogła. Położna to zupełnie inna historia, bo była nią moja ciocia która wtedy jaki i teraz staje na głowie bym miała jak najlepiej, więc myślę, że i tym razem będę miała dla niej prezent w ramach podziękowania ale to zupełnie inna sytuacja.

2 polubienia

Trzeba niestety coraz bardziej uważać, bo ta opłata serwisowa zdarza się coraz częściej i w polskich restauracjach.
I raczej jest to praktykowane od ilości gości przy stoliku, tak jak pisze @SylwiaMK, powyżej 8-10 osób, i % od wysokości rachunku

Kiedyś byłam na wieczorze panieńskim w restauracji gdzie właśnie taka opłata serwisowa była wprowadzona, było nas ok 10 osób i pomimo że każda z nas wzięła najtańsze danie i napój to i tak finalnie tej opłaty serwisowej wyszło ponad 100 zł :roll_eyes: takiego napiwku raczej byśmy nie zostawiły.
Informacja o tym była mega małym drukiem napisana w karcie menu.

Za granicą to już raczej standard, bynajmniej się z tym spotkałam, że doliczają jakieś 2-3 euro do stolika za tzw. obsługę, czasami w tej cenie dostawie się też jakieś “czekadełko”.

1 polubienie

Też jestem tego zdania , tymbardziej jak ktoś chodzi prywatnie i płaci kupę kasy

1 polubienie

Ja kiedyś dałam kurierowi czekoladę jak mi dostarczył paczkę w wigilię. Mam nadzieję, że poprawiłam mu humor na święta :stuck_out_tongue: bo w grudniu kurierzy niestety mają przechlapane :stuck_out_tongue:
Generalnie z tymi prywatnymi lekarzami to jest tak, że to już robią się biznesmeni, a nie medycy.
W pierwszej ciąży chodziłam prywatnie, a drugiej na NFZ i wcale to niestety nie daje gwarancji jakości uslug. Teraz po czasie stwierdzam, że lepiej zrobić dobre rozeznanie i znaleźć kogoś na fundusz.
Nieraz prywatnie też są fajni lekarze, ale niestety większość liczy tylko kasę.

Tak, tylko we Włoszech jest taka kultura, dlatego większość Włochów pije kawę na stojąco, żeby tego coperto nie opłacać. I zazwyczaj też jest to napisane w menu, przynajmniej jak byłam w Rzymie, to w każdej restauracji/pubie/barze był wpis w menu, że np 10% doliczają do rachunku i to można opłacić tylko gotówką.

2 polubienia

U nas w knajpach też jest już informacja, że jeżeli jest powyżej ilus tam osób to pobierana jest opłata serwisowa, więc ja wtedy już napiwku nie daje bo sami sobie go biorę…

1 polubienie

U mnie w miejscie jeszcze sie z oplata serwisowa nie spotkalam ale w wiekszych miastach juz tak , wtedy tez nie daje napiwku bo skoro naliczaja go sami to bez sensu

1 polubienie

Wow to super mieć ciocię położna :slight_smile: na pewno wiele razy mogłaś na nią liczyć i skonsultować wszystko :stuck_out_tongue:

@asiam1 to super z twojej strony , za pamiętałaś o paniach salowych . Rzadko ktoś o nich myśli a są bardzo ważne i robią mnóstwo dobrej roboty dla innych.

To jest bardzo pomocna sprawa, nie ma między nami takiej bariery jak jest z obcą osobą, mogę o wszystko zapytać, a i ona jest bezpośrednia w stosunku do mnie, mówi prosto z mostu co robię źle, co poprawić. Ja lubię jasne sytuacje więc dla mnie to super układ. Ale mimo wszystko w pierwszej ciąży jak i teraz umówiłam się na spotkanie z całkowicie obcą położną na taką przyspieszoną szkołę rodzeni, bo obie stwierdziłyśmy, że to jest dobre. Bo ktoś obcy, pozbawiony jakichkolwiek uczuć do Ciebie, patrzy inaczej i widzi to czego ta bliska Ci osoba nie widzi.

1 polubienie