Prezenty świąteczne

To tak jak składki w pracy na prezent dla pracowników :laughing: co miesiąc ktoś ma urodziny i co miesiąc weź się składaj. Po pół roku powiedziałam, ze ja się z tego wypisuje i nie oczekuję od nikogo prezentu, a jak kogoś darzę szczególną sympatią to kupuję coś symbolicznego od siebie :grinning:

1 polubienie

I tak to powinno wyglądać ! Ja w trakcie studiów pracowałam w korpo i nasz dział był całkiem spory, zdarzało się, że w miesiącu to nawet 3 osoby miały urodziny, no i oczywiście składki, a jeśli to Ty miałaś urodziny to mieli taką tradycję, że trzebabyło przynieść jakieś ciasta czy tort, przekąski. Tyle kasy na to szło, że dopiero jak stamtąd odeszłam to zobaczyłam ile zostaje w portfelu.

My się składaliśmy tylko dla szefa :see_no_evil: i zawsze z koleżanką z którą pracuje kupujemy sobie prezenty

Ja teraz kilka razy brałam udział i cisza :see_no_evil:

U nas właśnie nie wiem czemu nagle sie to pojawiło, a powodem takim głównym było to że mian ekipa jest bardzo slofkosciowa i non stop ktoś przynosił a to ciasta a to czekoladę itd. w końcu zaczęli przynosić urodzinowe więc był jakby taki obowiązek by chociaż złożyć życzenia. I tak zaczęlo sie od alkoholu, przez koszulki po kubki

To prawda u nas moment to tydzień w tydzień jakieś urodzinki były :see_no_evil:

1 polubienie

No i z takiego niewinnego ciasta, robi się zobowiązanie dla reszty. Może to ja jestem jakaś aspołeczna czy coś ale im jestem starsza tym bardziej unikam takich atrakcji :joy:

1 polubienie

@Mama.Wiki Dokładnie, tu jedna przyniosła ciasto, potem druga no i potem Ty czujesz się w obowiązku że też musisz, ale oczywiście NIKT CIĘ nie zmusza, tylko potem gadają za plecami, ze się nie chcesz integrować :sweat_smile:

@MamaKins ja Cię rozumiem, z wiekiem zaczęłam rozumieć, że nie muszę uszczęśliwiać wszystkich a liczy się mój własny komfort :grinning:

1 polubienie

To najlepiej jak urodziny wypadają w weekend :smile:

U nas w firmie to żadna przeszkoda :sweat_smile::sweat_smile: wtedy się przekłada na piątek albo poniedziałek :sweat_smile:

2 polubienia

Ale to aż takie dziwne, bo dawniej człowiek szukał kontaktu, by z kimś porozmawiać, gdzieś wyjść. Teraz to mnie poprostu męczy. Jestem szczęśliwa jak mogę zostać w domu :joy:

Haha, u nas na szczęście to działa :laughing:

A coś Ty ! Nawet jak wypadły w weekend to trzeba było przynieść coś w piątek lub w poniedziałek ! Tam nikt nie odpuszczał :joy::joy:

1 polubienie

Ja też teraz cenię spokój i domową atmosferę :smiling_face_with_three_hearts: to chyba z wiekiem , zmieniają się nasze potrzeby

1 polubienie

Haha, ale chociaż sama pieczesz ciasta ? Czy z piekarni? Bo tam to trzeba mieć gruby portfel :see_no_evil:

Hahah mam tak samo jak Ty :smile: najgorzej jak mam taki jakis mega dobry humor i sie z kimś umawiam na spotkanie i potem przychodzi ten dzień spotkania i sie zastanawiam na cholere ja się umówiłam :sweat_smile:

Haha, ja też tak mam :sweat_smile: i potem trzeba kombinować, żeby nie wyjść na zrzędę :see_no_evil:

Za czasów korporacji to kupowałam w cukierni, bo w moim studenckim mieszkaniu nie było piekarnika :joy::joy: jak już poszłam na swoje to starałam się sama ale z różnym efektem :sweat_smile:

Od czegoś trzeba było zacząć :see_no_evil:

Skąd ja to znam, mój mąż zawsze wtedy się mnie pyta, no to po co się umawiałaś! Zawsze mu odpowiadam, że nie wiedziałam jak się umawiałam, że już nie będę miała ochoty na spotkania :joy: no ale nie mam się co oszukiwać, tak jest prawie zawsze :sweat_smile: więc wolę ograniczyć do minimum jakieś wyjścia. Jestem swoim najlepszym towarzystwem :joy::joy: