Prezenty świąteczne

Ahh, te hormony… :sweat_smile: Bycie swoim własnym najlepszym towarzystwem to wcale nie jest złe

U nas oczywiście placek musi być bo nikt nie przepuści w sensie solenizant przynosi ale żadnych prezentów nie ma. Więc u nas solenizant ponosi koszty placka i mamy wymagania bo ma być pieczony a nie jakoś cukierniany :rofl::rofl:

1 polubienie

U nas to samo nie ma przeproś :rofl::rofl::rofl: i zawsze na grupie wysyłane jest zdjęcie że placek w lodówce czeka :rofl: raz koleżanka przyniosła cukierki to tak żeśmy cały dzień gadali że dla świętego spokoju poszła i kupiła sernik :rofl::rofl:

A szef Wam daje prezenty? U nas mim zdaniem tak śmiesznie było w pracy, bo na święta my duży prezent dla szefowej a ona sernik domowy i wesołych świąt :crazy_face:

To dobrze, ze chociaż sernik przyniósł a nie sam uścisk dłoni prezesa :sweat_smile:

U nas szefowa zawsze dawała coś od siebie bezwzgledu na to czy ktoś coś przyniósł, a że mamy też kilkunastu przedstawicieli w terenie to zawsze są dla nich wysyłane paczki :grinning:

@daga1271 jak już uwolniłam się z korpo i zaczęłam pracę w takiej bardzo małej firmie, to na pierwsze urodziny jakie tam obchodziłam dostałam prezent od szefa, było mi z tym tak źle i niekomfortowo, że nie wiedziałam co mam ze soba zrobić. Tym bardziej że te urodziny nie były jawne, w sensie nikt nie wiedział, bo to były początki. Dopiero później się dowiedziałam, że on robi takie prezenty dla każdego i żeby się nie przejmować ale mimo że minęło już tyle lat to nadal mi z tym jakoś dziwnie :joy::joy: chyba poprostu nie jestem przyzwyczajona, że można coś od kogoś obcego tak poprostu dostać :sweat_smile:

No w sumie nigdy nic nie dostaliśmy :see_no_evil:

1 polubienie

@Wesola95 @MamaKins no trochę tak jest. Ja akurat lubię moja ekipę, często wychodzimy poza biuro razem i nawet teraz jak jestem na macierzyńskim to piszą do mnie że jest wyjście czy chce sie przyłączyć, a jak malutka sie urodziła to dostaliśmy prezent od nich więc w sumie miło. Ale fakt że jak dołączają nowe osoby do nas to myślę że mają niezły szok jak na spotkaniu działu odpalana jest na końcu tabelka Excel pt. Kiedy ciasto i tam wie ludzie wpisują kiedy przynoszą ciasta z okazja i bez niej żeby sobie dni zdalnej można było dobrze zaplanować :rofl:

@daga1271 u nas kierowniczka jest tak blisko zespołu więc w sumie od niej nie, od głównego prezesa są zawsze takie mini upominki jakaś kawka herbatka czekoladki i punkty na kafeterie dodatkowe. Ale moja siostra pracuje w małej firmie i tam mają kolację z szefostwem gdzie dostają prezenty np perfumy, paczkę prezentowa itd. Oni też im robią prezent i moja siostra co roku wymieka bo to jak w szkole i dzieci jest że pomysły nie z tej ziemi, ostatnio sobie wymyślili że portret ich malowany dadzą taki w stylu król i królowa :joy::joy::joy: jak ja to zobaczyłam to pękłam że śmiechu a moja siostra uznała że ona wie nie będzie ośmieszać i jak takie coś ma być to ona sama kupi od siebie coś bo z tym prezentem nie chce być kojarzona

Widzę, że nie tylko w mojej firmie obowiązuje tabela na ciasto :joy:
Też mam fantastyczną ekipę i szefostwo. Urodziny nie obejdą się bez personalizowanej kartki i prezentu. Oczywiście ciacho musi być! Bardzo to lubię :smiling_face_with_three_hearts:
Święta też zawsze obchodzimy razem, mamy wielką wigilię i wymieniamy się prezentami

2 polubienia

@Skylark To jest super, że to wszystko ma u Was taki klimat, że jest tak serdecznie, ja niestety nie miałam takiego szczęścia w pierwszej pracy, raczej to było na zasadzie żeby odbębnić i koniec. W drugiej było lepiej ale z kolei było nas strasznie mało więc ta atmosfera też była taka trochę sztywna.

1 polubienie

Ja pamiętam jak kiedyś dałam koleżance prezent na urodziny złożyłam życzenia itd, a jak ja miałam urodziny to przyniosłam ciasto i nawet życzeń nie usłyszałam :see_no_evil:

U nas też na święta jest kolacja z szefostwem a w sumie to z jednym szefem i jego żona bo drugi szef ma nas daleko w poważaniu ale my go też więc… :rofl::rofl: Dostawaliśmy zawsze karty podarunkowe na święta ale w zeszłym roku ich nie było w zamian za to dostaliśmy po toffifee. Ciekawa jestem jak będzie tego roku. Już niedługo się okaże

U nas są kosze ze słodyczami, a i tak każdy chodzi po kątach i mówi że wolałby 200 zł do ręki :sweat_smile:

2 polubienia

Mam bardo mieszane uczucia co do urodzinek na salach zabaw itp. Wiadomo każdy chce uczcić urodziny dziecka i sprawić jemu oraz kolegom niezapomniane wrażenia, ale idzie to trochę w zła stronę, bo rodzice sie prześciguja w atrakcjach i prezentach. Dla 4 latków poprzeczka jest już tak wysoko powieszona, że późnej mało co dzieci zadowoli (sala zabaw, animator, przebierańcy, piniata, dmuchańce) ja ostatnio słyszałam o foodtrucku na urodzinach, z jednej strony spoko bo mamie odeszło szykowanie i bałagan, zapłaciła za to co poszło, ale z perspektywy gościa trochę fanaberia i kolejna cool atrakcja. Jak wszytko są plusy i minusy zależy z jakiej perspektywy patrzymy i na jakim etapie życia jesteśmy.

To prawda zauważyłam to samo , pomijam że te urodzinki u nas to już co dwutygodniowa rutyna , dziecku nie odmówię by iść ale no też ile można

@Mamamamusia A to się dopiero zaczyna, przedszkole to jeszcze jako tako, ale zacznie się później szkoła tam to dopiero prezenty, a weź coś kup do ubrania na taką urodzinową imprezę no bo jak to w takich zwykłych ubraniach :joy:

1 polubienie

Ja uważam że w ogóle urodziny, chrzciny, komunie i wesela są robione na pokaz coraz mniej ma to związek z tym co naprawdę powinno się przeżywać tego dnia. I coraz gorszą sprawa że dzieci nie umieją cieszyć się z małych rzeczy bo mają teraz tyle wszystkiego że głowa mała. Ja rozumiem że każdy chce rozpieszczac swoje dziecko k dawać mu wszystko co najlepszy ale tak jak piszesz to idzie w zła stronę

@Karcia i niestety masz rację, wszystko dziś zamiast wartości emocjonalnej ma wartość pieniądza. I te dzieciaki już od najmłodszych lat tego są uczone, w przyszłym roku będę miała komunię mojej chrześnicy i jestem trochę przerażona, bo jej siostra w tym roku na komunię od chrzestnego dostała 6 tys !! Może jestem zacofana i teraz się tyle daje ale uważam że to mocna przesada ! Wszystko kręci się wokół kasy.

Taaak i to jest straszne. W zeszłym roku byliśmy na komuni u siostrzenicy męża jeszcze przed komunia mała wyliczała ile kto da i ile kasy uzbiera bo jak każdy da po tysiącu a chrzestni po 2 albo 3 to uzbiera ponad 10 tysięcy, no włos mi się na głowie zjeżył i mówoe Madzia ale przecież to nie jest ważne ile kto da, ważne żeby być i z tobą przeżywać ten sakrament. Na co ona do mnie , no tak ale mama mówiła że po tysiącu każdy powinien dać, no także brak słów. Finalnie idąc w 3 i półtora rocznym synkiem daliśmy chyba 600 zł co dla mnie k tak było za dużo. Mnie nie interesuje kto gdzie robi imprezę i co tam na niej będzie i ile płaci za talerzyk. Daję tyle na ile mnie stać jak to się mówi od gęby sobie nie odbiorę żeby dać no tak trzeba. Tylko najgorsze jest to że dzieci później patrzą że ciotka dała mało. Bo tak ich rodzice uczą. Wiadomo że nie wszyscy ale jednak znaczna większość

6 tys. Na komunie wydaje mi się o wiele za dużo. Heh dobrze, że Mam tylko jednego chrześniaka bo az strach co to bedzie za pare lat.

Co do urodzin na salach zabawach. Rozmawialam ostatnio z kuzynką (ma dwie córki- 7 i 5 lat). I mowi że jest przerażona tym wszystkim. Że za duzo tego wszystkiego. Ostatnio 3 soboty z rzedu wozila dziewczyny na urodzinki koleżanek. I co najgorsze. Dziewczyny też by tak chvialy… i zgodzila sie ostatecznie ale pod warunkiem, że obie beda miec razem urodzinki (jedna z sierpnia druga z listopada). Stwierdzila, że to jest mega duzy wydatek żeby kazda miala osobno.

U Nas na wsi nie ma jeszcze takich wielkich szalenstw. Najblizsze sale zabaw są 10km od Nas.
Ale juz niektore Mamy wiem że planuja sale zabaw albo kręgielnie.