Ooo dzięki za zwrócenie uwagi na te kropelki , ja taka chyba zakręcona że ani nie zwróciłam uwagi aby patrzeć jeszcze na kropelki ![]()
Ja pamiętam jak poszłam.na fitness po pierwszej ciąży, po 4 miesiącach i wgl nie miałam siły, straszne to było. Ale szybko forma wrocila
@ironiczniepateyczna ja jestem od 3 dni kpi bo mały nie chciał jeść tylko zaczął zasypiać po 2 minutach. A wcześniej ponad normę przybierał. To powiem Ci że z nowym laktatorem Canpol nie jest to uciążliwe ![]()
W razie co mam dwie! Jedna philipsa i jedna z lovi, będziemy testować i zobaczymy jak to nam pójdzie
chciałabym głównie karmić piersią ( ja dużo w życiu chce a nie wszystko mam
) a butelki używać co jakiś czas żeby i tatuś sobie malucha pokarmił ![]()
To mega komfort jak tatuś może też nakarmić malucha. Ja dziś pospałam do 10:30, w nocy wstawałam o 1 i o 5 więc o 8 już kazałam mężowi wstać ![]()
Ja bardzo chciałam karmić piersią, no ale nie wyszło nam, każde karmienie było bolesne mimo korekty przystawiania, miałam często zapalenia piersi, nawet musiałam brać antybiotyk po którym moja laktacja ucierpiała. Więc po kolejnych nieudanych próbach KP przeszłam na KPI i MM. Żałuję trochę że tak późno i niepotrzebnie narzucałam na siebie presję KP zamiast po prostu cieszyć się macierzyństwem
Też używamy takich i dokupowaliśmy specjalnie smoczek z 1.
U nas była walka o każdą krople , ponieważ miałam trochę fiksacje na tym punkcie
teraz już wiem , że muszę podchodzić do tego z większym dystansem. Jak udaje się piersią to super a jeśli nie to trudno . Po prostu czasem jest inaczej niż byśmy chciały
nie zawsze wszystko idzie gładko i po naszej myśli
Żałuję że nie miałam takiego podejścia na początku jak Ty teraz. Niepotrzebnie narzuciłam na siebie zbyt dużą presję, przez co miałam co chwilę zapalenie piersi, dreszcze i straszne samopoczucie. Zamiast cieszyć się macierzyństwem to bałam się bólu związanego z karmieniem piersią
Tak to na początku niestety często bywa
Ja początkowo wyłam przy każdym karmieniu. To był horror , nakręcałam się i ciągle i myślałam co będzie , czy dziecko się naje, czy przybierze na wadze i milion innych myśli. No ale nic mi to nie dawało. Jedynie problem i złe samopoczucie , które odbijało się na macierzyństwie i małżeństwie. Byłam marudna i rozzłoszczona. Teraz oczywiście łatwo mi się to mówi - wyluzuj. No ale co wtedy przeszłam to szok , na samą myśl smutno mi nawet teraz. Pocieszam się też , że w sprzedaży jest tyle pięknych i fajnych butelek , że nawet fajnie karmić mm ![]()
Miałam bardzo podobnie, synek źle łapał pierś, zasikał usta na sutku, przysypiał przy piersi, ale bardzo ładnie przybierał na wadze, więc cierpiałam i karmiłam dalej, aż po 2 tygodniach dopadło mnie straszne zapalenie piersi, które zakończyło się antybiotykiem. Przez tydzień bobas był na butelce bo nie smakowało mu moje mleko (standardowych antybiotyków nie mogłam brać przez uczulenie i brałam taki który zmieniał smak mleka). Przez tydzień antybiotykoterapi laktacja ucierpiała i próbowałam przez 2 miesiące ja rozkrecic, a że synek jest śpiochem to często odpuszczałam nocne odciąganie. Synek był KPI +mm ale ostatnio stwierdziłam że będę się bardziej cieszyć z macierzyństwa jak będziemy tylko na mm. Aktualnie jestem na etapie naturalnego wygaszania laktacji, może się uda bez leków ![]()
Oo dobrze to ujęłaś , „fiksacja na tym punkcie” ja ją miałam i mam nadal , chciałabym bardzo do roku karmić , ale aby też była możliwość dokarmienia butelką (kpi) bo to już uciążliwe nigdzie wyjść nie można 2 miesiące i ciągle przy małej . Do wiosny muszę ją nauczyć jeszcze z butelki pić , co wyjdę trochę do ludzi ![]()
Ja też płakałam , że mi nie wychodzi strasznie bolało krew leciała bałam się , że nie będę mogła karmić, że mała nie nauczy się ssać piersi . Ale się nie poddałam i się udało , to był czas połogu dla tego też dodatkowo było ciężko , dobrze jak się ma wsparcie wtedy też jest szansa , że nam się uda ![]()
@Maja.zielonka do wiosny jeszcze spokojnie się nauczy i będzie dobrze
zostanie ci wybór butelki a jest ogromny ![]()
Ja miałam sytuacje , że syn mi nawet kawałek sutka odgryzł ![]()
także krew się latała dosłownie
droga mleczna czasem jest bardzo męcząca
ale z perspektywy czasu ile to wspomnień ![]()
Aż mi się słabo zrobiło jak to przeczytałam :o mój synek mimo wielu prób, ćwiczeń, wizyt u doradcy laktacyjnego nie nauczył się prawidłowo ssać piersi, więc zrezygnowałam a w sumie synek też zrezygnował, bo po tygodniu z butelka już denerwował się przy piersi, wolał butelkę bo wygodniej.
@Maja.zielonka do wiosny sporo czasu, mój synek od razu załapał jak pić z butelki i z 4 jakie miałam tylko 1 nie zaakceptował przez zbyt wolny przepływ
Właśnie jestem w trakcie najpierw szukania tej idealnej , z wolnym przepływem .
Serio, odgryzł
to musiało boleć , ile to mamy się muszą nacierpieć nieraz . Mnie mała też właśnie gryzła i krew poleciała , wtedy to już się przestraszyłam co robię nie tak , ale pomogły kompresy żelowe i wkoncu załapała ![]()
![]()
![]()
@SylwiaMK @MojeM1 też byłam załamana, że nie udało mi się karmić piersią, ale przecież najważniejsze, że dziecko się najada, a szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko.
Przy pierwszej ciąży byłam kpi i te kilka miesięcy wspominam okropnie. Lepiej czas, który poświęca się na zadręczenie i karmienie za wszelką siłę poświęcić na przytulanie dziecka i cieszenie się z macierzyństwa. Przy synu spróbowałam karmić i po prostu zaakceptowałam to, że mogę rodzić, znosić ciążę, ale do karmienia to ja stworzona nie jestem i to przecież też jest ok. Tak samo jak to, że ktoś ma cc, a nie poród SN. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że kobiety kobietom robią tą presję.
Każda z nas przecież chce wszystkiego co najlepsze dla swojego dziecka.
Jedynie pamiętam jedną przykrą sytuację jak młoda lekarka zapytała oceniająco, a czemu to ja tak krótko karmiłam piersią i jeszcze powiedziała, bo przecież karmienie piersią jest najlepsze i do, któregoś miesiąca powinno się… tylko ona nie wie ile mnie kosztowało karmienie nawet tak krótko i ile kosztowało mnie zrezygnowanie. Domniemam, że sama nie jest matką, ale musiała się wymądrzać.
Szkoda że trafiłaś na kogoś kto zamiast wsparcia wybrał moralizowanie. Takie słowa mogą naprawdę zranić, zwłaszcza kiedy temat już sam w sobie bywa trudny.![]()
Niestety , ale odgryzł
poczułam lekkie ugryzienie a po chwili zaczęła lecieć krew , której się nie dało zatrzymać. Musiałam jechać do szpitala i zastanawiali się czy szyć te pierś. Ostatecznie lekarz powiedział żebym wróciła do domu a ta piersią mam nie karmić dwa dni i zobaczymy czy zacznie się goić. No i weź ty nie karm…pierś puchła i bolała ;( kuzynka poratowała mnie ręcznym laktatorem . Delikatnie odciągałam pokarm z tej piersi bo jak przystawiłam syna to nie był taki delikatny
i wszystko wróciło do normy
także laktator potrafi działać cuda i jest naprawdę pomocny
A mówią że karmienie piersią jest takie cudowne
chyba bym zemdlała jakbym zobaczyła że nie mam kawałka sutka ![]()
U mnie laktator nie pomógł tzn przyniósł ulgę ale przez antybiotyk i samo zapalenie ilości mleka bardzo mi zmalały, miałam laktator elektryczny butelkowy, ściągałam co 3-5 godzin
i udawało mi się ściągnąć z tej piersi tylko po 10-30 ml. Później kupiłam muszlowy i czasami udawało mi się więcej ściągnąć, no ale już tak całkiem nie udało się rozkręcić
Dla mnie karmienie piersią nigdy nie było cudowną chwila
oczywiście mam też takie miłe wspomnienia , ale jednak cały ten proces to taki trud i często rozczarowanie.
Ta moja pierś taka poszkodowana jest
bo miałam też wycinanego guza właśnie w niej. I taka trochę niezbyt piękna została
ale ważne , że jest ![]()