Teksty teściowej 😨 i „złote rady” znajomych jak sobie z tym radzicie?

Nieraz ciężko nie reagować, ile można dać się poniżać . Tak samo ostatnio , mówię do teściowej , że ma trzymać główkę małej bo widzę że tego nie robi to ona z tekstem do mnie ,wychowałam dzieci , wiem co mam robić” , i co wtedy zrobić ? :persevere::persevere:

Jak to co powiedzieć że dobrze kiedyś robiło się inaczej teraz robi się inaczej. To moje dziecko więc bardzo cię proszę rób po mojemu o tyle.

1 polubienie

Ja zawsze mówię, ze swoje dzieci już wychowała a to jest moje i nie życzę sobie, nie wiem czy one to robią specjalnie czy co … bo moja teściowa to też najlepiej dziecku po urodzeniu już by dała wodę smakową a teściu colę albo słodycze

1 polubienie

Tez slyszalam , ze kiedys tego nie bylo czy cos robilo sie inaczej i ,ze my teraz przesadzamy. A rady poloznej czy pediatrow nic nie znacza , bo oni chca żeby dzieci chorowaly bo zarabiaja na tym pieniądze :roll_eyes::roll_eyes: ja wtedy zawsze mowie , ze kiedys jak ktos mial ospe to sie go izolowalo i czekalo :woman_shrugging: jak sobie poradzil to git , jak nie to tez luz …
Argumenty , ze ktos wychowal nawet i 10 dzieci do mnie nie trafiaja … teraz tesciowa przyjechala na chrzest do malej i jak widzialam w jaki sposob ja nosila to az mnoe szlak trafial , bo lepiej poradziloby sobie 12 letnie dziecko i tez musialam "skorygować " jej sposob . I mialam to gdzies czy sie obrazi , bo jednak dobro mojej corki jest dla mnie prioryteyem

1 polubienie

Ja jestem w szoku, jak ludzie mogą wierzyć w takie teorie spiskowe, że lekarze chcą, żebyś chorował… to nagle miliony lekarzy się zmawiają i mówią, że na to nie wypisujemy leków, albo dają fałszywe rady, żeby chorować? :rofl:

Haha no na to wychodzi :laughing: moja mama jak ja bylam mala dawala mi i bratu takie tabletki na "ladne zęby " i teraz co ide do lekarza z mala to kaze o to pytac i nie trafiaja do niej argumenty , ze te cud tabletki zostaly z jakiegos powodu wycofane (najsmiejszniejsze , ze mama nie pamietala nazwy leku , jedynie ich smak, wiec wszustkich w kolo pytala o tabletki na “ladne zeby dla dzieci” i twierdzi, ze wcale ich nie wycofali tylko lekarze maja zakaz ich wypisywania ,zeby dentysci zarabiali :laughing:

U mnie są podobne teorie :rofl: największym spiskowcem to jest jeden z braci mojego męża, a jezu, jak zacznie opowiadać o polityce, kosmitach, lekarza itp, to uszy więdną. Kiedy mu powiedziałam, że uwierzę w jego UFO, jak kosmici mnie porwą i wywiozą :rofl:

Caly swiat w zmowie milczenia przeciwko nam :laughing:

1 polubienie

U nas ktoś wpadł na pomysł, żeby stworzyć grupę sąsiedzka na fb - także imiona mam już obcykane :sweat_smile: ale mamy tu bardzo fajną ekipę i co jakiś czas organizujemy wspólnego grilla czy np. Spotkania z sąsiadkami 🫶🏼 z sąsiadami to nam się udało!

A co do ubrań - ja uwielbiam kolory, a zwłaszcza różowy i fioletowy :grinning:

2 polubienia

Omg! Zazdro! U nas po sąsiedzku sami emeryci :sweat_smile: my jesteśmy jedynymi z małym dzieckiem :face_with_hand_over_mouth:

Moja teściowa to taki specyficzny człowiek , jest na językach wielu ludzi wszędzie jej pełno zawsze ma najwięcej do powiedzenia , ze swoją rodziną to tylko w sądzie się widuję ze wszystkimi się kłóci , nie jest to ,łatwy człowiek”

Ja w kamienicy mialam taka sasiadke , ktora z nikim nke zyla w zgodzie . Jak mieszkala z mezem to byla masakra , wieczne klotnie na klatve schodowej, az ten maz sie zsnia wstydzil i pozniej chodzil i wyszystkich przepraszal . Pozniej jej maz zmarl i ona troche na ziemie zeszla , zaczela z ludzmi normalnie rozmawiac , nawet nam jakies warzywa z dzialki odrodowej przywozila . Pozniej zamieszkala z nia corka to znowu to samo . Nawet kiedys mama wyslala mnie zebym zerwala bez z podworka , ktory posadzila z moja babcia . Poszlam a ona sidziala z corka na lawce przy bloku , jak ona zaczela sie do mnie rzucac :see_no_evil: i uzywac tylu niecenzuralnych slow , ze przez to nie zacytuje , mialam na sobie taka bluzke z jakby z guba kornnka a ona zaczela mnie atakowac personalnie , ze jak ja wygladam , ze mam isc “na autostrade” no generalnie masakra :see_no_evil: moj tata sie do niej przeszedl - wesolo nie bylo. Tak samo dokarmialam.kotka wolnozyjacego i zostawilam mu otwarte okno.do piwnicy to mi zastawiala to okno , pozniej takie kolce na golebie tam.wstawiala no wojna zycia byla … twierdzila , ze ma uczulenie na koty . A najsmieszniejsze jest to , ze sama teraz ma kota :roll_eyes: jak ja nie lubie takich ludzi , to ludzie-afery . Mieszkalam tam 25 lat i od kiedy pamietam zawsze ona miala jakies problemy z sasiadami :see_no_evil: do tego stopnia , ze wiecznie jakies sprawy sadowe . A no i wiecznie w oknie siedziala i gadala niby do siebie ale tqk zeby kazdy slyszal :sweat_smile:

My całe szczęście na parterze mamy bliźniaczki starsze od mojej córki o miesiąc :rofl:więc mamy koleżanki :rofl:

Niestety czasem zdarzają się i tacy ludzie … nie wiem po co …

U nas też na wiosce takich się znajdzie to ktoś, kto wręcz żyje z konfliktów i potrzebuje dramy jak tlenu. I niestety, jak się trafi taki egzemplarz to wszystkim potrafi zatruć życie. To o czym wspomniałaś „sąsiedzkie spięcia” , to tylko standard kłótnie, obrażanie, dogadywanie, prowokowanie… A do tego ta publiczność, siedzenie w oknie i komentowanie aż człowiek ma poczucie, że jest ciągle obserwowany . U nas też jeden aż w drzewkach dziurę wyciął bo nie widział co się pod sklepem z okna dzieje :see_no_evil::see_no_evil::see_no_evil: stały monitoring , a jak coś złego się dzieje to nikt nic nie wie

Też mam takiego wujka. Kiedyś w gościach mi kazał czytać książkę o smolensku a jak nie chciałam to mi zaczął ją streszczać :smile:
U nas w kamienicy połowa mieszkańców to emeryci a połowa to rodziny z dziećmi :smile: ale ja nie znam nikogo po imieniu, a najwięcej rozmawiam z emerytami :crazy_face:

Jak mieszkałam w mieszkaniu to też często rozmawiałam z sąsiadami, ale tam miałam ułatwioną sytuację bo mogłam sprawdzić kto jak się nazywa na Facebooku, bo mieliśmy grupę osiedlową na której każdy byl. Moje psy są bardzo towarzyskie i oczekiwały że każdy na nie będzie zwracał uwagę i głaskał (wymuszały wzrokiem :joy:) więc prawie kazdego sąsiada znałam

Psy to najlepsze “narzędzie” do nawiązywania znajomości sąsiedzkich, my akurat nie mamy, ale Ci sąsiedzi co są psiarzami to mają wiele wspólnych tematów i znają się o wiele lepiej niż Ci bez zwierząt :sweat_smile:

Tak tak ale niedługo dołączysz do grupy matek, a na placu zabaw można też nawiązać sporo znajomości. Tylko tematy są juz inne niż u psiarzy :joy:

Hahaha fakt najwiecej kolezanek spotyka sie na placu zabaw ewentualnie pozniej w przedszkolu :rofl: