Własny prowiant do szpitala?

Klaudia tak też się zdarza. Różni są ludzie 

Ja chodziłam w pierwszej ciazy do lekarza i myslalam ze jest w porządku bo kazda znajoma tak mowila i tez tak mi się wydawało do pewnego dnia  to się zmieniło jak na mnie strasznie nakrzyczal, a później zrobił usg i okazało się że dziecko nie żyje to nic mi nawet nie powiedział tylko skierował do szpitala na oddzial na powtórne usg, ja nieświadoma.niczego poszłam a tam mowia ze dziecko nie żyje. Na drugi dzień na obchodzie nawet na mnie nie spojrzal tylko trzymał nos w papierach i ani słowem się nie odezwał i tak było tez w kolejnych dniach. Zachował się jak cham, prostak i gbur takie moje zdanie. Pech chciał ze po 2 porodzie musiałam isc do lekarza bo z szyciem cos się działo i położna z przychodni zaprowadziła mnie do szpitala na oddzial i on miał dyżur i tez strasznie mi pojechal, powiedział mi: co Ty tu dziecko chciałaś, to trzeba dbać o higiene po porodzie, a mi zaparzyly się szwy bo nie mialam jak wietrzyć bo 24/24 ślęczałam przy dziecka łóżeczku w szpitalu.

Darulka, tu niestety wyszedł brak empatii i chyba nawet nieumiejętność rozmowy - przykro mi, że miałaś takie doświadczenie 

Darulka może lekarz dobry kiedy wszystko jest w porządku a jak już coś się zaczyna złego dziać to już inny człowiek

Darulka aż przykro to czytać, nie wyobrażam sobie jak lekarz mógł się tak zachować, wykształcony człowiek....

darulka co za cham...własnie tacy juz powinni odchodzic na emeryture bo sie wypalili zawodowo,jak mozna takie cos powiedziec ...masakra

No niestety niektórzy ludzie nie posiadają kultury osobistej widać to na przykładzie który opisujesz, przykre to 

Jullia dla mnie to nie do zaakceptowania, zmieniłabym lekarza w trybie natychmiastowym

dokładnie. Tym bardziej starsze osoby już może nie mają tej cierpliwości co kiedyś, a może też brak im odpowiednich szkoleń w danej dziedzinie. Przecież pewne zachowania były "popularne" np 30 lat temu, a teraz są nie do zaakceptowania. 

Megg dokładnie nie ma co się męczyć i chodzic do takiego trzeba od razu zmieniać i tyle 

Wiecie w moim przypadku to nie byl lekarz w starszym wieku, wiec  o wypaleniu chyba nie można mówić,ale juz taki poprostu jest, ma takie odchyly od normy.juz nigdy tam do przychodni nie poszłam i mam nadzieje ze on w szpitalu juz nie pracuje i teraz jak pojadę rodzic to jego nie bedzie. 

Darulka to bardzo przykre i nic go nie tłumaczy, na szczęście takich jak on jest mało. Ja przeważnie trafiam na sympatycznych ginekologów. 

No niestety... Polska służba zdrowia mocno odbiega kultura od światowych standardów, ale niestety jest na to przyzwolenie społeczne by w szpitalach etc traktowano nas z góry, jak wrzody na tyłku 

Darulka, miałaś pecha, ale niestety nadal są tacy lekarze.

Jednak w dużej mierze to my pozwalamy sobie na takie traktowanie. Wiele osób traktuje lekarzy jak wyrocznie, strach zapytać o coś, a opieprzyć to już mało kto się odważy, a to błąd. Nawet w innym wątku, o tym, że wybiera się lekarza aby pracował w szpitalu, bo lepiej nas potraktuje, to ciche przyzwolenie na takie traktowanie. Dla mnie lekarz pracujący w państwowym szpitalu, za moje podatki ma być miły dla każdego, a nie dla tego co płacił mu. 

darulka to fakt jak młody to nie ma mowy o wypaleniu wiec oby go nie było zeby ci niepotzrebnego stresu nie dołozył

Ja trafiłam teraz na takiego ginekologa że żałuję że w poprzedniej ciąży do niego nie chodziłam. Nie narzekałam na poprzedniego ale ten jednak bardziej mnie do siebie przekonał 

To prawda. Szczególnie że mówimy "służba zdrowia" w Polsce, a nie "ochrona zdrowia". 
Ja ogólnie trafiałam na dobrych lekarzy i nie mam co narzekać. Ale moja mama jest położną i sama mówi, że czasem mega znieczulica u lekarzy. Najlepiej, żeby położne wszystko zrobiły a lekarz tylko ma przyjść na gotowe wypisać dokumentację. 

Nie ma już tego określenia służba zdrowia. Jest ochrona zdrowia. 

 

oliwia pewnie wielu takich jest lekarzy ze czekaja az wszystko zrobia pielegniarki

Tak jest w większości przypadków. Teraz jak leżałam po porodzie to na obchodzie lekarz podchodząc do kazdej z nas po kolei czekał na streszczenie informacji o pacjentce od pielęgniarki. one musialy dosc szxzybko to zrobić posiłkując się historią choroby. Widziałam miny niektórych lekarzy kiedy pielęgniarka szukała w karcie najważniejszych informacji, najczęściej o podawanych lekach. Przecież nie da się zapamiętać kazdej pacjentki i recytować z pamięci historii jej choroby.