Własny prowiant do szpitala?

Położne dużo większą mają orientację. Przychodzą zazwyczaj na 12 godzinne zmiany i latają po całym oddziale cały dzień, w przeciwieństwie do lekarzy, którzy robią tylko obchody. Bynajmniej u nas w szpitalu tak było. Pielęgniarki robią dobry kawał roboty. 

Wracając do żywienia, własny prowiant jest super ważną sprawą. 3 posiłki to stanowczo za mało. 

Aga dokładnie 3 posiłki to stanowczo za mało. Więc warto wziąć co się lubi jeść 

U mnie kart na łóżkach nie było, jednak Rodo, oni u siebie trzymali.

Co do posiłków, to u mnie był jeszcze podwieczorek, jakiś owoc, ciasteczko, wafelki. Dostałam tylko 2 razy, więc nie wiem co jeszcze dają. Top był mój ulubiony posiłek bo cały zjadałam bez mrugnięcia okiem, że coś nie tak.

U mnie w szpitalu również pielęgniarki przynosiły karty chwilę przed obchodem i zostawiały każdej pacjentce na łóżku, lekarze nawet byli w miarę zorientowani, ale tak jak piszecie pielęgniarki robią dobrą robotę, biegają cały dzień to i lepiej znają i pamiętają pacjentki. 

Co do jedzenia to też właśnie się nad tym zastanawiałam, pasuje sobie coś zabrać, wcześniej jak była możliwość odwiedzin to ktoś mógł donieść, a teraz gorsza sprawa. U nas w szpitalu jedzenie jest na prawdę w porządku, nie można narzekać, ale to jednak tylko trzy razy dziennie, a jak się cały dzień leży w jednej sali to można z nudy zgłodnieć;) zresztą np ja w ogóle nie lubię i nie jem zup, więc pierwsze danie już mi odpada, nawet nie spróbuję. Muszę sobie już zakupić jakieś biszkopty czy coś w tym stylu do walizki, a jak będę bliżej terminu (mam mieć wywoływany poród i będę umówiona na konkretny dzień) to o ile młody nie zdecyduje się wyjść wcześniej to kupie sobie dzień wcześniej jakieś bułki i np serek do smarowania żeby jakoś przetrwać te trzy dni, oby nie dłużej;). 

Wlasnie to położne podczas porodu robią najwięcej oczywiscie porodu naturalnym, a nieraz są tak mało doceniane, chodz  ja je bardzo podziwiam i cenię za to co robią. U nas w mieście ostatnio artykuł się ukazał ile dzieci urodziło się w nowy rok no i oczywiście cale zasługi dla Pana doktora ginekologa a nie położnych. Co do kart, to u nas na obchód to lekarz zawsze miał ze sobą. 

Właśnie dobra położna przeprowadzi poród tak, że lekarza się nie zobaczy. Niestety nie pamięta się o nich. Tak samo jak pielęgniarki, są czasami takie na odwal, ale są też anioły i zawsze jednak na drugim planie, a potrafią bardzo ciężko pracować.

Macie rację położne bardzo dużo wykonują pracy , pamiętam rozmowy z cudowną położna która opowiadała jak to wygląda od ich strony . Ciężka praca , ale lekarze też wykonują swoją pracę mimo wszystko lekarz zawyczaj jest potrzebny. W Polsce położna też może prowadzić ciążę mimo wszystko kobiety decydują się na opiekę lekarza . 

Zawsze warto mieć coś przy sobie, no chyba że są sklepiki lub bary szpitalne to zawsze można sobie coś dokupić 

Z tego co się orientuje to bary w szpitalach przez pandemie nie maja możliwości działać, sklepiki raczej tez zamknięte żeby pacjenci nie przemieszczali się po szpitalu, ale zdarzają sie automaty, wiec przynajmniej jakaś wodę czy przyslowiowe paluszki można kupić ;)

Ewę może tak być bo ostatnio jak byłam u ginekologa w szpitalu to sklepik był zamknięty 

Ewe masz rację u nas sklepik szpitalny zamknięy.

W każdym szpitalu poza barem najczęściej są też kioski, które są dobrze zaopatrzone a one mogą być otwarte, więc z pewnością nadal funkcjonują.

Z drugiej strony u nas jest możliwość, aby ktoś bliski podał paczkę. Bynajmniej tak było nie wiem jak teraz. A jak u Was jest w tym temacie?

podobno w większości szpitali można przekazać paczkę, tylko nie w każdym jest dobra logistyka rozdysponowywania ich i czasem czeka się na paczkę do kolejnego dnia, wiec warto się wczesniej zorientować w godzinach, do której należy dostarczyć, żeby jeszcze tego samego dnia trafiła do pacjenta 

Wydaje mi się, że sklepiki i bary są pozamykane, jedynie automaty są czynne. U mnie torbę normalnie przekazano, ale to był lipiec.. 

Madzia trudno powiedzieć czy otwarte i nas kioski zamknięte są w szpitalu

u nas też sklepik zamknięty więc jest zdecydowanie trudniej

W wielu szpitalach są automaty, w sensie, takie z napojami i przekąskami. Te zawsze otwarte ;-)

Lepiej wziąć większą torbę na kółkach i trochę więcej jedzenia bo te automaty to też różnie działaja. Chociaż 3 dni to niedużo i jakoś się wytrzyma :) 

Ja miałam przy sobie jakieś wafle ryżowe krakersy na ewentualne przekąszenie ostatecznie i tak nie Miałam czasu zeby to jesc .w szpitalu w którym ja rodzilam  byly wyznaczone godziny w ciągu dnia gdzie ktoś z rodziny mógł podać przez drzwi personelowi reklamowkę z jedzeniem czy też rzeczami jeśli nam cos zabrakło