Ja w ogóle nie miałam zachcianek ,a przepraszam raz zjadłam śledzia a nie lubię;)
Monka każda z nas ma inaczej ale ciesz się że nie miałaś . Bo mi potrafiły się śnić lody z dzieciństwa i mój musiał jeździć i szukać żeby takie dostać . No i cały czas plakalam mieszałam kwaśne ze słodkim . Piłam wodę z ogórków kiszonych . Raz nawet płakałam nad ogórkami bo okazało się że były zepsute . Ale przynajmniej jest co wspominać ![]()
Ja też jakoś szczególnie nie miałam zachcianek:D
Ja miewalam rozne fazy, byl taki dzien ze przeszlam 3 markety bo mialam ochote na takiego odpiekanego croissanta
Ale ogolnie nie bylo jakos bardzo zle z zachciankami, tylko bardzo duzo pomaranczy jadlam ![]()
Zachcianki to przeważnie potrzeby naszego organizmu na jakiś składnik minerał witaminę itd
Michuni w pomarańczach jest dużo kwasu foliowego więc być może tego domagał się organizm wlansie dlatego.
Bardziej teraz 37/38 mi się słodkiego chce ale to wydaje mi się że że stresu przed porodem ![]()
Monka nie wiem czy coś w tym jest ale ja pierwsze 2 trymestry tylko słone kwaśne a ostatni to bym tylko słodkie jadła i ciekawe dlaczego tak jest hmm być może u mnie dlatego że wyślą cukrzyca ciążowa i chciało mi się zakazanego ![]()
Pati mam takie same odczucia, pierwszy i drugi trymestr ogórki, kapusta kiszona szły u nas jak woda. A teraz są lody na topie ![]()
A mnie od słodkiego odrzucilo ale to prawda na koniec chce się być może dlatego że maluch pobiera od nas zapasy witamin i cukier zmagazynowany po części.
Być może tak jest a może tak tylko w przypadku chłopaków
może jakieś mamy się wypowiedzą co maja dziewczynki ![]()
Pati hah wszystkie mamy co miały dziewczynki to na słodkie ciągle miały chętke
No to mamy chłopców maja lepiej bo nie jedzą ciągle słodkiego hahah ![]()
Pati no wiesz różnie może być może być też tak że ciągnie na słodkie znaczy się zachcianka ja tylko pisze że z tego co wiem od koleżanek co mają córki to słodkie jadły bo ciągnęło A mnie zaś odrzucilo bardzo pod koniec chciało się troszkę ale potem efekt wymiotny był haha
Aisa ja to miałam ciągła ochotę na kwaśne i potrafiłam płakać jak nie miałam hhaha . I ciesze się że miałam zachcianki bo wiem jak to jest i mogłam je spełniać a są takie ciążę gdzie nie ma zachcianek to tak nudno hehe
A ja właśnie na początku ciązy nie mogłam wgl jeść , nie miałam apetytu kompletnie na nic , nawet szczególnie głodu nie odczuwałam i wszystko mnie odrzucało. Gotowałam sobie często kaszkę manna żeby coś zjeść i jedynie po niej jakoś się nie czułam źle i na obiad ziemniaki a tak po wszystkim innym czułam że zaraz to zwroce. I tak trzymało mnie do końca drugiego trymestru ,że nie mogłam jeść nic szczególnie , a teraz lody szczególnie twistery , ciagle bym jadła mleko z makaronem i do słodyczy oj ciągnie bardzo ![]()
Chociaż czasem sobie myśle ze moze mnie coś omija . Wkońcu ogórki kiszone i kapusta to taki symbol trochę ciązy ![]()
Pati ja to pamiętam najbardziej wymioty! Co zjadłam to zaraz zwrot do muszli w łazience eh.
Marta to faktycznie dość specyficzna ta dieta ciężarnej
kaszki, mleko z makaronem. Widocznie organizm miał takie zapotrzebowanie. Nie każda ciąża jest taka sama przecież, choć faktycznie ogórki i lody to taki symbol zachcianek ciążowych ![]()
Megg jeszcze śledzie. Na początku ciąży jak jeszcze nie wiedziałam że jestem, wysłałam mojego narzeczonego po śledzie, a on się cieszył że jestem w ciąży i faktycznie byłam.
Kasaiaa1 tak, śledzie tez! do drugiego trymestru trzymały mnie takie smaki przecież, ogólnie miałam ochotę na ryby, za to zupełnie odrzuciło mnie na ten czas od mięsa. Dopiero od niedawna potrafię je przełknąć.
W ubiegłym tygodniu pierwszy raz od niepamiętnych czasów ugotowałam rosół, synowi i mężowi tak smakował, że w ciągu 7 dni robiłam go już 3 razy
powiedzieli że mogliby go jeść codziennie
no wyposzczeni to nie ma się co dziwić.
Megg mały post nikomu nie zaszkodzi
mnie w ciąży odtrącało strasznie od fast fiordów. W drugim trymestrze lubiłam wartościowe posiłki i mango. A w trzecim nie trafiłam słodyczy a najbardziej przytyłam