Zamrażanie mleka

Makarony to największa miłość :smiley: my jeszcze płatki owsiane albo kaszę gryczaną niepalona na słodko lubimy

Mleko na pewno ma delikatnie inna konsystencję i może delikatnie inny zapach ale raczej nie powinien mieć zapachu ryby.

Ja może mleko i odmrażania jak jest potrzebne bo czasami pokarmu jest mniej i to jest raczej naturalne, ale mleko pachnie raczej jak typowe mleko ewentualnie trochę jak serek taki co kiedyś babcie robiły :sweat_smile: może rozmrażasz je w zbyt ciepłej wodzie :thinking: albo zamroziłaś jak było jeszcze za ciepłe

Kasza gryczana u nas też się super sprawdza, tylko my bierzemy prażona, uwielbiam i ja i mąż i córka w sumie też się zajada. Ostatnio zrobiłam kaszę z polędwiczka wieprzowa w sosie śmietanowo bazyliowym, to była czysta improwizacja, bo po prostu obiad z tego, co było w lodówce, a tak nam to smakowało! :rofl::sweat_smile:
A makarony, cóż tu dużo mówić, myślę, że w poprzednim wcieleniu byłam Włoszka, bo je uwielbiam hahha

Makaron mogłabym jeść codziennie, w każdej postaci od spaghetti po lasagne :heart_eyes: Do tego jakiś z warzywami, mięsem, w sosach kremowych czy pomidorowych. Naprawdę nigdy mi się nie nudzi :yum:

Ja do rozmrażania polecam po prostu włożenie do lodówki- fakt że zajmuje to troszkę dłużej niż po prostu wrzucenie do ciepłej wody, ale może właśnie dlatego tak jak dziewczyny piszą wtedy coś jest nie tak z tym mlekiem

Zamrażam jak jest już chłodne a rozmrażam na różne sposoby i za każdym razem to samo

Mam wrażenie, że takie obiady są najlepsze. Ja gotuję kaszę gryczaną na mleku, pod koniec dodaje budyń i blenduje i taki gęsty budyń wychodzi. Moja babcia jak gotowała kaszę to potem zawijała w koc, i w tym kocu musiała leżakować i wtedy taki fajny smak miała. U Was też się tak robiło?

U mnie w domu się kaszy w koc nie zawijało, ale pamiętam, że babcia zawsze przykrywała garnek grubym ręcznikiem, żeby ta kasza „doszła”. A to w sumie chyba podobny efekt :grinning::heart_eyes:

Oj u nas chyba nie. Ryz do gołąbków to zawijali w kołdrę, ale kaszę chyba nie. Tak samo pierwszy raz słyszę o tym budyniu z kaszy :hear_no_evil: aż zaciekawił mnie smak

A powiedz czy musisz w ogóle korzystać z mrożonek? Masz akurat kryzys laktacyjny? Bo wiem że niektóre kobiety rozmrażają mleko, a mrożą świeże żeby tamtego nie wyrzucać. Ja też mrożę nadwyżki, ale synka karmie świeżo odciągniętym a te mrożonki trzymam w razie kryzysu. Na razie dopóki produkuje więcej niż on potrzebuje nie mam zamiaru ich zużywać a jak minie im termin mrożenia to po prostu wrzucę mu do kąpieli

Polecam przed kryzysem też sprawdzić, czy syn zaakceptuje mrożone mleko, bo nie wszystkie dzieci są na nie chętne, a w kryzysie laktacyjnym dodatkowy stres w postaci niechęci do mleka nie jest ci potrzebny :sweat_smile:

Już jeden miałam i przez tydzień jadł mrożonki :grinning:

A no to super, u mnie też obyło się bez problemu czy mleko było świeże, czy z lodówki, czy mrożone, natomiast moja koleżanka tyle szczęścia nie miała i syn nie chciał mrożonego za Chiny. Dodawała zapas do kąpieli

Jestem mamą kp już drugiego dziecka, to nie to samo co kpi, ale bardzo dużo pokarmu odciągam i mroże z uwagi na częste wyjazdy. Jak mrozisz mleczko? Odciągnięte laktatorem wlewam do woreczków na pokarm, ważne żeby przy otwieraniu woreczka nie pakować tam paluchów, następnie trzeba schłodzić w lodówce i dopiero potem zamrozić. Błędem jest mrożenie mleka tyle co odciągniętego. Można zamrozić mleczko z kilku sesji odciągania w jednym woreczku ale mleczka które mieszasz muszą mieć podobną temperaturę. Laktator po każdym użyciu jest wyparzany/sterylizowany. W zamrażarce mam specjalna półkę tylko na pokarm, domownicy mają zakaz wkładania tam nawet kostek lodu, pokarm jest niby w zamknietych woreczkach ale boje się , żeby mi niczym nie przesiąkło. Pokarm w zamrażarce może być dość długo, nawet do 6 msc. Odmrażanie też ma znacznie, jak chcesz szybciej to na blacie a jak masz czas to w lodówce, podgrzanie w kąpieli wodnej lub w podgrzewaczu, nigdy nie w mikrofali. Pamiętaj, że na smak, kolor i wygląd pokarmu mamy wpływa także jej dieta :grin:

Na razie nie potrzebuję tych mrożonek , zamrażam w razie czego tak jak Ty. W sumie nie wiem czy będę potrzebowała tego zamrożonego, ale jest w razie W. Natomiast kiedyś z ciekawości sprawdziłam jakie to mleko jest w smaku no to mnie cofnęło :woozy_face: wcześniej było ok , mała zostawała z tatą i piła mleko mrożone jak ja musiałam jeździć do mojego taty do szpitala, teraz nie wiem co się dzieje :thinking:

Mleczko mrożę zawsze to które stoi już w lodówce, mieszam razem porcje,( czasem ) ale dopiero wtedy gdy złapią taką samą temperaturę, rozmrażam na różne sposoby i za każdym razem jest to samo. Wcześniej też zamrażałam i było ok. Teraz nie robię niczego inaczej a nie wiem co jest grane

Może wcale nie będziesz potrzebować mrożonek? A może jak będą potrzebne to mała normalnie je zje? :blush: zawsze w kryzysie można wspomóc się mm kilkoma porcjami. Ja na początku robiłam zapasy jak wariat dopóki nie przeczytałam u Hafiji „karm dziecko, a nie zamrażalnik” :grinning: teraz zrobiłam zapas jednej szuflady i dałam sobie siana. Może tak być że też jak będę musiała ich użyć to odrzuci. Jak tak zrobi to trudno, dam mm. Może twoje mleko wytwarza więcej tej lipazy i ma mocniejszy zapach ale pamiętaj że jak zachowałaś wszystkie zasady higieny to wciąż jest bezpieczne i wartościowe mleko :blush:

1 polubienie

Ja robiłam tak że dawałam zamrożone to co było już z miesiąc a nowe zamrazalam o tak się to kręciło pół roku :sweat_smile:

Ja ci powiem że zamrażałam ale nie wiem czemu mój syn wgl niechcial pić tego zamrażanego mleka